Enter your keyword

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jude law. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jude law. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 czerwca 2017

Król Artur: Legenda miecza [recenzja] [audiorecenzja]

By On 21:40
Nie raz wspominałem już, że jestem fanem wszelkich mitów i legend. Fascynują mnie dzieje starych cywilizacji oraz losy bohaterów prawdziwych jak i tych fikcyjnych. Choć jak wiadomo często dla wymyślonych postaci inspiracją są prawdziwi ludzie, żyjący w czasach gdzie osadzone są legendy. Właśnie przykładem takiej osoby jest Król Artur, legendarny władca Brytanii. Jego osobę znamy z "Legend arturiańskich" gdzie przewodzi rycerzom Okrągłego Stołu w świecie pełnym przygód i magii. Historycy do dziś starają się udowodnić czy osoba Króla Artura istniała na prawdę oraz jakie wydarzenia z jego życia mogły wydarzyć się w przeszłości. Istnieje wiele hipotez dzięki którym można założyć, że znany z brytyjskich legend Artur był inspirowany życiorysem jednego z historycznych władców. Legendy o Królu Arturze są szczególnie bliskie memu sercu. Raz, że to jedno z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa i pierwszy zbiór legend z jakim się spotkałem, a dwa... pewnie nieprzypadkowo padło na niego, gdyż dzielę z tym odważnym władcą, to samo wspaniałe imię.
Audiorecenzja dla tych, co wolą nas posłuchać niż czytać 😏

Ona: Wygląda na to, że muszę nadrobić braki w wiedzy na temat Króla Artura, skoro jest on dla Ciebie aż tak istotny. Oczywistym jest, iż kojarzę takie pojęcia jak Okrągły Stół, król Artur czy Merlin ale pobieżnie. Najświeższa produkcja Guya Richtie'go rozbudziła moje zainteresowanie na drugim miejscu tuż po wspaniałym imieniu jej głównego bohatera ;)
Film "Król Artur: Legenda miecza" (ang. King Arthur: Legend of the Sword / 2017 r. / reż. Guy Ritchie) nie może być niczym innym niż ekranizacją historii legendarnego Króla Artura (Charlie Hunnam). W świecie gdzie wspólnie żyją ze sobą ludzie i magowie dochodzi do walk między nimi. Jedni i drudzy zaślepieni rządzą władzy toczą ze sobą potężną wojnę.Wojnę tę kończy ojciec Artura, Uther Pendragon (Eric Bana). Przy pomocy zaczarowanego miecza Excalibura zabija najgroźniejszego z czarowników. Radość Uthera nie trwa długo, ponieważ całą jego i swoją rodzinę zabija opętany pragnieniem władzy nad światem, bezlitosny Vortigern (Jude Law). Z życiem udaje się cudem ujść jedynie młodziutkiemu Arturowi, który z dala od luksusów, dorasta na ulicy zupełnie nieświadomy tego kim jest. Po wielu latach, przypadkowo trafiając pod zamek okrutnego Vortigerna, wyciąga z kamienia miecz – Excalibur, po czym dowiaduje się o swojej przeszłości, oraz sprowadza na siebie przeznaczenie jakim jest zdobycie należytego mu tronu, a także przywrócenie prawa w królestwie.
W ocenie całego filmu trzeba wziąć pod uwagę przede wszystkim to, że cała historia była jedynie luźną wizją "Legend arturiańskich" reżysera. Guy Ritchie nie starał się nawet wiernie otworzyć mitów o Arturze, nie przeszkodziły mu to jednak w stworzeniu filmu fantasy na wysokim poziomie!
Ona: Chciałabym móc się z Tobą zgodzić chociażby przez wzgląd na Twój sentyment do legend, ale mam co do tego filmu wiele ale... Jednym z nim jest właśnie ten świat fantasy, który potraktowany został po macoszemu. Niby mamy tu do czynienia z elementami fantasy ale odgrywają one drugorzędne znaczenie. Szkoda.
Cała historia ciekawiła od pierwszych sekund filmu. Sposób przedstawienia legendy o dawnym władcy Brytanii trafił w mój gust w 100%. Ritchie wykreował fantastyczny klimat opowieści osadzony gdzieś około V w. n. e. Kostiumy oraz tło do wydarzeń były genialne, reżyser wprost przeniósł nas do tamtych czasów! Wszystko było dopracowane w najmniejszych detalach. Do tego oprawa muzyczna stworzyła klimat o jakim mogą marzyć twórcy starający się przenieść swoje filmy do średniowiecza lub czasów jeszcze dawniejszych.
Ona: Pełna zgoda. Oprawa graficzna w tym kostiumy i efekty specjalne oddające w zadowalający sposób klimat i dodające produkcji uroku. Może jedynie Jude Law wyglądał zbyt współcześnie, ale to moje zwykłe czepialstwo. Pod kątem wizualnym nie było się do czego doczepić – film raczej z tych mrocznych i stawiających na mgliste kadry.
Jednak, żeby nie było tak różowo to w samym filmie było parę braków. Momentami można było się pogubić w tym, co się dzieje na ekranie przez charakterystyczną dla Guya Ritchiego pracę kamery i szybkie skoki między kadrami. Sceny walki także były przekombinowane.
Ona: Można rzec typowy film Guya Richtiego, dokładnie to do czego zdążył już swoich widzów przyzwyczaić. Mamy tu delikatną kalkę z Sherlocka Holmesa pod kątem reżyserskim – spowolnione sceny, szybkie przeskoki w rytm muzyki, zbliżenia na istotne elementy by po chwili kamera oddalona została do szerokiego kadru. I tak jak nie przeszkadzało mi to w Sherlocku, tak w Król Artur: Legenda Miecza – bardzo. Przy scenach walki nie sposób zorientować się kto z kim walczy, a co gorsza kto walkę wygrywa. Porozmazywało się i nawet nie chce wiedzieć jak film ogląda się w opcji 3D, ale podejrzewam, że z bólem głowy i oczopląsem.
Zabrakło mi chyba jeszcze odrobiny mistycyzmu przy całej otoczce legendy o Arturze. Podsumowując film oceniam na duży plus. Przed seansem poczytałem, że nie spodobał się krytykom.
Ona: Krytycy to żaden wyznacznik skoro takie filmy jak Song to song są zazwyczaj dobrze przyjmowane, a dla szarego człowieka nie do obejrzenia.
Zastanawiam się czego owi krytycy spodziewają się po takich produkcjach? Dostaliśmy rewelacyjnie dopracowany świat, który pokazał nam jednego z najwspanialszych bohaterów legend.
Ona: Dobre kino rozrywkowe z elementami fantasy i historii. Bardzo dobra – zresztą jak zwykle – gra aktorska Jude'a Law, który odnajduje się we wszystkich złych, filmowych charakterach, które przychodzi mu grać. Reszta obsady niewiele gorzej, stąd warto obejrzeć choć dla nich.

Film nie nudził nawet przez chwilę. Gwarantuję, że doceni go każdy, kto lubi fantasy. Może nie wbił w fotel, ale jest na pewno solidną pozycją, którą warto obejrzeć!

średnia ocen 7,6 
czyli... prawie idealny!

wtorek, 23 maja 2017

Agentka [recenzja]

By On 17:28






Przy tej recenzji nie mogę jakoś skupić myśli. Przed oczami mam wyjątkowy obrazek zachodzącego słońca, co tylko rozprasza mnie jeszcze bardziej. Nie mniej jednak realizuję jedno z moich marzeń, a jest nim pisanie na kocu pośrodku głuchej ciszy.
ON: Tę ciszę od czasu do czasu umilał nam szelest drzew i śpiew ptaków. Iście sielankowo…
Robię to po raz pierwszy i zdecydowanie i like that! Dostaniecie więc eksperymentalną recenzję stworzoną na łonie natury, zainteresowani? Oczywiście towarzyszy mi On i wspomnienia filmu „Agentka” (ang. Spy / 2015/ reż. Paul Feig). Od czego by tu zacząć… 


Susan Cooper (Melisa McCarthy) jest agentką siedzącą całymi dniami za biurkiem w obskurnej piwnicy CIA. Ze słuchawką w uchu i umiejętnościami godnymi najlepszych informatyków kieruje zdalnie poczynaniami agenta terenowego Bradleya Fine (Jude Law). Susan – z typu tych raczej pulchniejszych kobiet jest po uszy w Finie zakochana. Flirtuje więc z nim na potęgę, a on udaję że tego nie widzi.
ON: A mnie się wydaje, że Bradley to dostrzega, odwzajemniając flirt na swój własny, dziwny sposób.
Platoniczną miłością trzyma jednak Susan za biurkiem, choć nie najgorsza z niej agentka… Podczas jednej z misji szpiegowskich Bradley zostaje zastrzelony – na oczach Susan, przez Rayne Boyanow – podejrzaną o handel głowicami nuklearnymi. Okazuje się przy tym, że tajni agenci CIA są terrorystce znani z imienia i nazwiska, a morderstwa na Finie się nie zakończą. Co robi zrozpaczona Cooper? Jako agentka zabiurkowa nikomu nieznana i uważana za ślamazarną, wyrusza w swoją pierwszą misję terenową. W imię utraconej miłości i jakby nie patrzeć w odwecie.
ON: Macie szansę dowiedzieć się do czego jest zdolna zakochana kobieta 😏
Wszyscy, którzy widzieli chociaż jeden film z Melissą McCarthy doskonale wiedzą, że jakkolwiek poważnie starałabym się opisać ten, to i tak z jej udziałem nie będzie to nigdy dramat. Choć z zarysu fabuły za taki może spokojnie uchodzić. W rzeczywistości jest to niewątpliwie komedia i to jak na McCarthy wyjątkowo udana. Do tego wszystkiego z udziałem innych znanych twarzy takich jak Jude Law i Jason Statham (znany chociażby z opisywanych już przez nas Szybkich i Wściekłych 8)
ON: Statham zagrał po prostu genialną pod kątem komedii rolę – agenta Ricka Forda. Zapłaciłbym duże pieniądze, żeby zobaczyć film, w którym właśnie Ford jest głównym bohaterem! Bezsprzecznie najlepsza postać całej produkcji!
Historia nie powala na kolana, ale jest na co popatrzeć. Efekty specjalne, sceny walki, a także sprytne zwroty akcji – szczególnie ten jeden dość istotny dla samej Cooper. Trochę w tym wszystkim patosu – skromna, dojrzała kobieta wyrywa się z okowów i wkracza z pełnym impetem w męski świat, ratuję przy tym kolegów, a nawet wrogów. No wiecie – amerykańskie kino akcji.
ON: Czyli coś, co w gruncie rzeczy lubi prawie każdy.
Warto zwrócić uwagę, że jak na komedię gdzieś to się wszystko trzyma w całości i choć niektóre sceny są przesadzone i mało zabawne (nie mogło zabraknąć wymiotów…) to jednak postaci są fajne nakreślone i człowiek zwyczajnie BAWI się tym, co ogląda. Żeby nie było, że to film idealny wart samych ochów i achów – jest przewidywalny. Wiadomo od samego początku i niczego tu nikomu nie zaspoileruję, że Susan jest skazana na zwycięstwo. Co by to była za komedia gdyby na końcu się okazało, że jednak z kretesem swą walkę przegrywa? Zarykuję, że to już nie ten gatunek. Film na zakończenie ciężkiego tygodnia, do pośmiania, odreagowania i resetu myśli.
ON: Do pośmiania się momentów było mnóstwo! Wybawiłem się przednio.

Akcja goni akcję, pościgi, strzelania i intrygi. Czego oczekiwać więcej od średniaka? Polecam, ale jedynie z dystansem bo wielkim kinem nigdy ten film nie będzie. Dla miłośników gatunku, na Chili.tv w wersji rozszerzonej. Enjoy!

średnia ocen 7,1
czyli... dobre kino!

obejrzeliśmy dzięki Chili.tv

Ukryte Piękno

Ukryte Piękno
recenzja

__

About me

Wszystkie filmy oceniamy w 5 kategoriach:

1- fabuła
2- dialogi/gra aktorska
3- fabuła/ realizacja
4- pod kątem gatunku
5- przyjemność z oglądania

w niezmiennej dziesięciostopniowej skali:

skala

opis

1

Nigdy w życiu!

2

Szkoda tracić czas...

3

W ostateczności

4

Na siłę

5

Można obejrzeć

6

Zaciekawił

7

Dobre kino

8

Prawie idealny

9

Wybitny

10

MAJSTERSZTYK!!


Odwiedziliście nas już

Zblogowani

zBLOGowani.pl