Sprzymierzeni [recenzja]
By
Unknown
On
19:52
In
zagraniczne
Film
idealny i dla
każdego nie
istnieje. Ze świecą szukać również takiego zasługującego na
miano odpowiedni
na wieczór we dwoje, gdyż
prócz oczywistych różnic we wszystkim, kobiety od mężczyzn różni
również gust filmowy. Stąd wybór czegoś na wieczór z ukochanym
to nieraz walka na śmierć i życie oraz wieczne kompromisy.
ON: Oj, o to często bywa walka nie z tej ziemi! Ciekawe, że zazwyczaj w sporze o wybór wieczornego repertuaru wygrywa ta „słabsza” płeć… Ale kto by się oparł, niektórym argumentom :)Stereotypowy mężczyzna preferuje krew wylewającą się z ekranu, wojnę od najciemniejszej strony oraz akcję w zastraszającym tempie. Natomiast kobiety gustują głównie w romantyzmie, relacjach międzyludzkich i wrażliwości.
ON: To że faceci często lubią cięższe filmy, nie znaczy wcale, że nie bawią się dobrze na komediach – w tym romantycznych – po prostu się nie przyznają!Dwie zupełnie różne bajki. Ku mojemu zdziwieniu, niemal jak białego kruka, odnaleźliśmy wczoraj na Chili.TV film niemal idealny zarówno dla niej jak i dla niego! Łączący wojnę, krew, miłość, macierzyństwo, akcję, fabułę, dialogi, grę aktorską w spójną całość… Brzmi dobrze? ?
„Sprzymierzeni”
(ang. Allied/
2016/ reż. Robert Zemeckis) to historia dwójki ludzi – Maxa Vatan
(Brad
Pitt)
oraz Marianne
Beauséjour (Marion
Cotillard) osadzona
w czasach drugiej wojny światowej. On – podpułkownik brytyjskiego
wywiadu, zostaje wysłany do Casablancki, aby wraz z piękną
działaczką francuskiego ruchu oporu, przeprowadzić skrzętnie
zaplanowane morderstwo na niemieckim ambasadorze. Gdy drogi dwóch
zupełnie obcych sobie ludzi połączonych jedynie zadaniem do
wykonania, krzyżują się fabuła nabiera rumieńców. Zamach jest
jedynie wprowadzeniem do seksualnych doznań w samym sercu burzy
piaskowej, efekciarskich bombardowań brytyjskich miast oraz wielkiej
rysy na nieskazitelnym obliczu Marianne.
ON: Film mimo że osadzony w czasach II Wojny Światowej to samej wojny miał niewiele. Robert Zemeckis postanowił pokazać historię dwojga osób, których ta wojna połączyła niezwykłym uczuciem, co stworzyło fantastyczny klimat podczas seansu.
Sprzymierzeni
to cały szereg dobrze wyreżyserowanych scen wraz z całkiem
niezłymi efektami specjalnymi. Jednocześnie jest to produkcja, w
której fabuła w zupełnie klasycznym stylu, powoli zmierza do
punktu kulminacyjnego. Z pominięciem zaskakujących zwrotów akcji
przy każdym nowym ujęciu, co absolutnie nie jest w tym przypadku
wadą Sprzymierzonych.
ON: Jak na film, gdzie mimo wszystko głównym motywem jest wątek miłosny cały seans obfitował w ogromną ilość wątków i świetnie wyreżyserowanych scen.Początkowo możecie, jak i ja, uznać, że film pod kątem pomysłu jest aż za prosty – zakochani, których związek jest swoistym wrzodem na … przełożonych, chcą i są razem, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Oklepane – owszem, aczkolwiek uwierzcie, że tak jak i w życiu odkryta przypadkiem tajemnica, zmienia wszystko tak i w Sprzymierzonych wywraca życie bohaterów. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw… Wątpię czy komukolwiek podczas seansu przeszło choć przez myśl odpowiednie A może jednak…?!
ON: Z pewnością niejedna osoba powie „apff wiedziałem/am od początku jak to się skończy!” Może i będzie w tym trochę prawdy, ponieważ finał na pewno nie szokuje. Reżyser przygotowuje nas na jedną z kilku(kilkunastu?) możliwości zakończenia więc możliwość wytypowania tej poprawnej jakaś jest. Mnie osobiście film trzymał w niepewności do ostatnich minut. Nie można było przewidzieć jak zakończy się żadna z finałowych scen.Całość okraszona prawdziwą ucztą wizualną dla miłośników stylizacji około wojennych. Stare samochody, eleganckie stroje i stylizacje.
ON: Świetne, zapadające w pamięć kostiumy i stworzone otoczenie! Choć głównie te z Maroko.Zestawienie z kontrastowym środkiem komunikacji jakim jest wielbłąd. Pitt i Cotillard idealnie wpasowani w styl i posągowość tamtych czasów. Gra aktorska na nieirytującym, dobrym poziomie.
ON: Bardzo duży plus za chyba każdą postać drugoplanową. Rzadko się zdarza by było tak dużo wyrazistych i dobrze zagranych postaci jak właśnie w „Sprzymierzonych”.
Szkoda
tylko, i tu wychodzi ta moja stereotypowa kobiecość, że mimo
wielkich starań i naprawdę dobrze napisanych zarówno dialogów jak
i ogółem ról, nie odczułam pomiędzy Pittem, a Cotillard
tegoczegoś.
Tyle się mówiło, że romans na planie, że to Marion była powodem
rozstania z Jolie – a tu warsztat przewyższał oddanie się
emocjom. Żadna to wada – to tylko moja czepliwość bierze górę.
~ emka
Średnia ocen 7,7
czyli… prawie idealny!
KRYTERIUM
OCENY
|
ONA
|
ON
|
FABUŁA
|
||
DIALOGI
– GRA AKTORSKA
|
||
REALIZACJA
POMYSŁU
|
||
POD
KĄTEM GATUNKU
|
||
PRZYJEMNOŚĆ
Z OGLĄDANIA
|
||
PLUSY
|
+ ciekawa, klasyczna formuła budowana napięcia
+
dobrze napisane, wyreżeserowane postaci
+
kostiumy, scenografia
|
+ świetny klimat filmu +bardzo dobra gra aktorów (nie tylko pierwszoplanowych!) |
MINUSY
|
- nie zapamiętałam z tego filmu ani sekundy podkładu muzycznego, co ma dla mnie ogromne znaczenie w filmach, więc albo był nijaki albo tak neutralny... - brak chemii pomiędzy Pittem a Cotillard |
|
|
Czytelniku!
- nie wierz nam proszę na słowo–
obejrzyj film Sprzymierzeni osobiście, o tutaj Sprzymierzeni a następnie pozostaw własną recenzję w postaci komentarza! Jesteśmy głodni waszych opinii! |



