Enter your keyword

niedziela, 2 lipca 2017

W starym dobrym stylu [recenzja]

Rzadko się zdarza, aby amerykańska komedia przedstawiała sobą wyższy poziom. Nie tylko kultury, ale także humoru. Obecnym kanonem komedii jest zwykła żenada, a żarty z kategorii śmiesznych to żarty o wymiotach, narkotykach i upadku cywilizacji. Armagedon! Trudno się dziwić, dostajemy wszyscy to, na co jest akurat zapotrzebowanie, co bawi masowo. Istna, kinowa odmiana demokracji... W erze telefonów komórkowych, testów pod klucz odpowiedzi i internetowych memów, ludzie wyłączają myślenie i bawi ich tandeta!
ON: Niestety ludzie sami pozwalają się ogłupiać i determinują to jakimi produkcjami są masowo zarzucani. Nie twierdzę, że lubię jedynie filmy „ą-ę”, wprost przeciwnie, często lubię wyluzować się i wyłączyć myślenie na czymś bez głębszego sensu czy przekazu. Po prostu trzeba znać umiar, a niestety tych komedii bezwartościowych jest ostatnio w kinach mnóstwo, a sale na seansach pękają w szwach.
Moja dusza kinomana cierpi nieustannie, od komedyjki po komedyjkę i automatycznie wzbrania się przed każdym kolejnym seansem. Do wczoraj. „W starym dobrym stylu” (ang. Going in Style / 2017 / Zach Braff) to nie tylko obsada w starym stylu, ale również pomysł, humor i coś na czym nie zapłonęłam na twarzy z zażenowania. W końcu można się było roześmiać!

ON: Otóż to, uśmiech niemal nie schodził z ust!
Joe (Michael Caine), Willie (Morgan Freeman) i Albert (Alan Arkin) to emeryci którzy czekają tylko na swoje emerytury. Prócz Alberta, Albert czeka na śmierć, która jakoś nie chce przyjść. Trzymają się razem by nie zwariować, grywają w bule, chodzą na spotkania kółek seniorów i oglądają odmóżdżające reality show. Gdy wraz ze zmianami w zakładzie pracy emerytura niczym śmierć nie chce nadejść przez kilka miesięcy, do głów starszych panów nadchodzi dziwny plan inspirowany ostatnimi bankowymi przeżyciami Joe. Mają przecież ledwie kilka lat przed sobą, bagaż doświadczenia, nic do stracenia i szansę by raz – odzyskać pieniądze, dwa – zemścić się na banku, który zarządza długami byłej firmy. Rozpoczyna się knucie planu idealnego – napad na bank jest nieunikniony.
ON: Wszyscy znamy takich dziadków.. Upartych do granic możliwości, mądrzejszych od całego świata i niepotrzebujących niczyjej pomocy bo jedynie oni sami zrobią coś najlepiej. Tacy są właśnie nasi trzej bohaterowie. Łączy ich jednak coś jeszcze - serdeczność, którą kupują sympatie widza do ostatnich chwil filmu!
Dawno już nie było mi dane obejrzeć tak ciepłej, lekkiej i zabawnej komedii. Może musielibyśmy cofnąć się aż do 1979 roku, gdy wyprodukowany został pierwowzór „W starym dobrym stylu” (żart!). Tymczasem obsada wersji z 2017 roku, której nie trzeba nikomu przedstawiać, ograła swoje rolę w stu procentach, tu i ówdzie przerysowując ograniczenia swoich nie najmłodszych już ciał. Freeman, Cain i Arkin to panowie po osiemdziesiątce! Klasa sama w sobie plus czarujący brytyjski akcent Michaela Caina. Nie spodziewałam się po tym filmie tandety głównie przez nich i nie rozczarowałam się.
ON: Film jakie chce się oglądać! Czerpałem przyjemność z oglądania przygód starszych panów przez cały seans. Mimo że nie trzymał w napięciu to zaciekawił i nie nudził. Przyniósł mnóstwo rozrywki na najwyższym poziomie!
Pomysł jak pomysł – trochę seria Oceans, oklepany i z góry skazany na choć połowiczny sukces. Wykonanie? Podstawa dobrego odbioru całości produkcji. Prócz oczywistego wysokiego poziomu aktorstwa, humor! Nie śmiejemy się tutaj z wymiotów tylko z autoironicznego podejścia do starzenia. Omijają nas gagi z narkotykami – choć motyw się pojawia – w zamian za całkiem przyzwoitą dawkę humorystycznych dialogów. Bez brutalności, wulgaryzmów i pornoerotyki. Da się? No pewnie, że się da! Tylko trzeba chcieć.

ON: Oglądając miało się wrażenie, że stworzenie takiej produkcji to nic trudnego. Przyjemny scenariusz, świetni aktorzy, bezbłędnie rozpisane role, do teraz zachodzę w głowie czemu tego typu filmy wychodzą tak rzadko?

Reżyser postawił na stary dobry styl kojąc moje zszargane nerwy. Sala zaśmiewała się zdecydowanie bardziej niż na ostatnim seansie Ostrej Nocy. Nic tylko iść do kina, bez obaw. Przesłanie filmu jest proste – nawet po 80stce nie warto czekać już tylko na śmierć. Życie mamy jedno jedyne i nic do stracenia więc warto szukać i dbać o miłość i przyjaźń. Zarówno gdy masz dwadzieścia, trzydzieści czy osiemdziesiąt lat. Film dla wszystkich. 


średnia ocen 8,0
czyli ... prawie idealny!

9 komentarzy:

  1. Widziałam reklamy tego filmu, ale nie brałam go pod uwagę w moim zestawieniu produkcji do obejrzenia w najbliższym czasie. Po przeczytaniu waszej recenzji z chęcią obejrzę ten film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i słusznie ! poleciłam ten film z czystym sercem, lekki i przyjemny :) miły dla oka. udanego seansu !

      Usuń
  2. Morgana Freemana bardzo lubię , jednak za komediami nie przepadam bo ciężko trafić na film który rozśmieszy a nie wprawi w zażenowanie

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widziałam tego filmu i nie jest to mój ulubiony gatunek, ale po przeczytaniu recenzji i komentarzy bardzo chętnie i ja na niego zerknę :) Czasami dobrze się pośmiać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze macie jakąś ciekawą propozycję :) Chętnie obejrzę, ostatnio ciężko trafić mi na coś godnego uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapamiętam tytuł. Dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za chęć pozostawienia po sobie śladu! Komentarze, recenzje, opinie, a nawet uzasadniona krytyka - motywują najskuteczniej!

Ona i On

Ukryte Piękno

Ukryte Piękno
recenzja

__

Bądź na bieżąco z Google+

About me

Wszystkie filmy oceniamy w 5 kategoriach:

1- fabuła
2- dialogi/gra aktorska
3- fabuła/ realizacja
4- pod kątem gatunku
5- przyjemność z oglądania

w niezmiennej dziesięciostopniowej skali:

skala

opis

1

Nigdy w życiu!

2

Szkoda tracić czas...

3

W ostateczności

4

Na siłę

5

Można obejrzeć

6

Zaciekawił

7

Dobre kino

8

Prawie idealny

9

Wybitny

10

MAJSTERSZTYK!!


Odwiedziliście nas już

Zblogowani

zBLOGowani.pl