Obcy: Przymierze [recenzja]
By
Unknown
On
12:36
In
zagraniczne
Nie
powiem, że seria "Obcy" jest mi całkowicie nieznana, ale
w ogromnej ilości filmowych produkcji traktowałem ją po macoszemu.
Zaryzykowałbym stwierdzenie, że wręcz z przymrużeniem oka.
Pamiętam, że jako dzieciak oglądałem z zapartym tchem odsłonę
"Ósmy pasażer Nostromo", ale wiadomo że dzieciaki
uwielbiają takie klimaty.
Ona: Dzieciaki chłopaki raczej...
Czy
oglądałem jeszcze którąś część? Na pewno, bo pamiętam
migawki z innych odsłon Obcego, jednak za nic nie potrafiłbym
dopasować żadnej ze scen do konkretnego filmu. Śmiało mogę
wysnuć tezę, że gdyby nie ta strona nie znaleźlibyśmy ani czasu,
ani chęci żeby pójść na salę kinową by obejrzeć "Obcy:
Przymierze" (ang.
Alien: Covenant 2017 / reż. Ridley Scott)
No
i po seansie pewne jest, że będę zachęcał swoją M, żebyśmy
nadrobili braki w opowieści o
krwiożercy z kosmosu.
Ona: Długo namawiać nie będziesz musiał, bo już rozglądałam się po możliwych miejscach gdzie ów poprzednie części można zobaczyć. Miło się składa, że Chili.Tv oferuje ich komplet. Wygospodaruj czas, zorganizuj miły wieczór przy moim ulubionym krwistym jak sceny w Obcym spaghetti bolognese i robimy maraton!
Odległa
przyszłość. Początek XXII wieku. Potężny statek kosmiczny
"Przymierze" przemierza kosmos w celu skolonizowania
planety przypominającej Ziemię. Przymierze
poza zahibernowaną załogą transportuje tysiące zahibernowanych
ludzi i ludzkich zarodków. Wszyscy biorą udział w misji mającej
na celu zaludnić dziewiczą planetę. Wszystko idzie
jak po sznurku aż
do momentu,
gdy statek kosmiczny zostaje uszkodzony przez rozbłysk jednej z
gwiazd. W wyniku awarii załoga zostaje wybudzona, a przy okazji
odbiera dziwny sygnał z jak się okazuje planety nadającej się
prawdopodobnie do zamieszkania. Nie zastanawiając się długo
kapitan statku postanawia zmienić plan misji i decyduje się obrać
kurs na planetę, z której wypuszczono sygnał.
Ona: A jakżeby inaczej, przecież. Mamy jasno określony cel podróży, dokładnie zbadany i bezpieczny. Zostaliśmy powołani do konkretnej misji, mamy wykonać określone czynności jasno sprecyzowane pokładowymi procedurami, ale ten sygnał zmienia wszystko! Dalej w drogę ku nieznanemu. Cóż – kto jeszcze uważa, że to zupełnie normalne? Nikt? No właśnie...
Ani
załoga, ani tym bardziej uśpieni ochotnicy międzyplanetarnej misji
nie mają pojęcia co czeka ich na świeżo odkrytej planecie.
Ona Choć dla wszystkich powinno być jasne, że skoro odbierają w głębi kosmosu transmisję związaną ściśle z ziemską kulturą, to coś jest nie tak!! To właśnie mnie tak wkurza w produkcjach typu "Oby" i horrorach... Fabuła choć byłaby najlepiej skrojona zawsze ma motyw otumanionego tłumu zmierzającego w przepaść.
Wrócę jeszcze do tego, że jestem całkowicie na bakier z całą historią Obcego. Czytając komentarze o tegorocznej produkcji natknąłem się nawet na stwierdzenie o "mitologii Obcego". Przed seansem czytałem to z lekkim uśmiechem na twarzy, po nim mam ochotę poznać cały ten stworzony świat! Moja ocena "Obcego: Przymierze" to ocena z perspektywy osoby nowej, która nie wie co się działo w Prometeuszu, ani w poprzednich częściach, a zatrzymała się jedynie na tym, że jeden z Alienów starał się wymordować całą załogę statku Nostromo.
Ona: Przed seansem "Obcy: Przymierze" na takim właśnie etapie chciałam zostać. Mordujący obcy? Nie, podziękuję. Odzierałam całą historię z jakichkolwiek wartości fabularnych – niech się mordują, ale bez mojego udziału w tym wszystkim. Po seansie – chylę głowę, jestem zainteresowana tym, co było nim Przymierze trafiło tam gdzie trafiło, a trafiło do istnej nekropolii... Przyznam szczerze, że nawet bardziej mnie interesowała historia tego miejsca niż bieżąca akcja, a szczegółów było zbyt mało. Napotkałam co prawda opinie, że Scott odarł tę część Obcego z jakiejkolwiek tajemnicy, ale ciężko mi się z tym zgodzić przez swoją ignorancję uniwersum do tej pory. Jak dla mnie wiele rzeczy zostało niedopowiedzianych!! Śmiało można zaczynać swoją przygodę – tak jak i my – od końca.
Fabuła
była na prawdę ciekawa i (dla mnie!) oryginalna. Starałem się
przez cały seans do czegoś w niej doczepić, ale nie potrafiłem.
Ona: Takie tam zboczenie recenzenta 😏
Oczywiście
nie było tam pościgów, ani nagłych zwrotów akcji. Po prostu
historia trzymała w napięciu od początku do końca. Reżyser
zaszczepił mi mnóstwo pytań na temat planety na którą przybyło
Przymierze. Pod tym względem
wszystko zagrało tak jak powinno. Inną kwestią jest natomiast gra
aktorska. Była bardzo nierówna. Wielu bohaterów mnie do siebie
nie przekonało, grali sztucznie. Niektóre sceny rozmów wyglądały
jak doklejone z filmów kategorii B.Ona: Może wynikało to z braku sympatii po poprzednich produkcjach, w których grali?
No
ale nie można mieć wszystkiego. Co do samych Alienów to pomysł na
nich też mi się podobał. Wiem, że opinie po premierze są mocno
podzielone.
Ona: Chyba nikomu nie zaspoileruję, gdy napiszę, że Obcy wychodzą z ludzi, prawda? No to już wiemy z poprzednich części, nawet gdy ich nie oglądaliśmy. Więc te sceny były dość... naturalistyczne i brutalne. Co było plusem! Natomiast same ataki kojarzyły mi się ze skrytykowanym już na tym blogu filmem "Life" – słabe, przewidywalne. Jedna jedyna scena – nie powiem która :) podobała mi się bardzo, gdyż była niezłym kontrastem spokojnej sielanki, miłości i totalnej rzezi.
Oceny
na wielu portalach są raczej poniżej dobrej średniej, lecz
"Obcego: Przymierze" jeśli chcę być ze sobą szczery (a
chcę!) oceniam pozytywnie. Jestem prostym człowiekiem – widzę
dobrze nakręcony film z wciągającą historią – daję dobrą
ocenę. A film polecam wszystkim, których kręcą podróże
kosmiczne i wątki nowo powstałych lub starych wymarłych
cywilizacji.
Ona: Mało mi, chcę więcej!
średnia ocen 7,4
czyli... dobre kino!
















