Ciemniejsza strona Greya [recenzja]
By
Unknown
On
20:52
In
zagraniczne
Wszelkim
miłośnikom trylogii „50 twarzy Greya” z całego serca odradzam
obejrzenie filmu „Ciemniejsza strona Greya”. Podkreślę jeszcze
raz - z całego
serca!! Wprost i
bez owijania w bawełnę. Mi – kobiecie, film się nie podobał.
Nie ma co ściemniać. [ON:
Mnie jako facetowi też nie!]
Osobiście
przeczytałam dwie i pół książki z podstawowej trylogii i 1/3
zawartości części czwartej. Fanką nie jestem, ale staram się
mieć otwarty umysł, zarówno na bestsellery książkowe (stąd
sięgnęłam po tę pozycję i pierwsza część mnie zafascynowała
– im dalej tym gorzej) jak i ich ekranizacje.
Tyle
o ile część pierwsza ekranizacji była ŚREDNIA, to część druga
rozłożyła mnie na łopatki – w negatywnym sensie. Historia nie
jest spójna (ze sobą, a co dopiero z książką). Dialogi
przyprawiają o uśmiech zażenowania. Ana – główna bohaterka,
która stara się wejść w dojrzały związek ze skrzywdzonym przez
życie Greyem (i krzywdzącym innych...), wszelkie kwestie wypowiada
na ostatnim wdechu, z wiecznie uchylonymi ustami – co miało być
najprawdopodobniej zmysłowe. Grey nie jest lepszy… Niestety.
Historia rodem z Disneya – uboga, skromna dziewczyna, znajduje
księcia z bajki i poprzez trudności dochodzi do szczęścia.
Chociaż niekoniecznie w tej kolejności. Szczęścia z wielkim
znakiem zapytania, gdyż to przecież nie koniec historii. [ON:
Ten film to katastrofa, dialogi na poziomie „Ukrytej prawdy”,
cała historia rwana, bez ani jednej przełomowej sceny. Bohaterowie
zachowują się dziwacznie, całkowicie brak realizmu w całej
historii]
