Dzieciak rządzi [recenzja]
By
Unknown
On
21:04
In
zagraniczne
Staram
się nie stronić od bajek i pielęgnować w sobie dziecko, nie
dając się wciągnąć w dorosłość. Na dorosłość jeszcze
przyjdzie czas.
ON: Dorosłość jest przereklamowana! To znaczy tak słyszałem, bo do tego mi jeszcze daleko!
Stąd
od czasu do czasu, gdy do kina wchodzi nowa animacja dość szybko
rezerwuje bilety. Zazwyczaj jesteśmy z ~Art jedynymi dorosłymi bez
dziecka, w tłumie rozkrzyczanych pięciolatków.
ON: A ja często mam większe wypieki na twarzy przed seansem niż niejeden młody gość sali kinowej 😏
Bardziej
nie na miejscu czuć się chyba nie można. Podobnie było z
„Dzieciak rządzi” (ang. The Boss Baby/ 2017/ reż.
Tom McGrath) choć zupełnie nie rozumiem dlaczego ludzie po
skończeniu pełnoletności unikają bajkowych nowości w ramach
kinowego wypadu – w tym właśnie tej, humorem porównywalnej, do
takich kultowych pozycji jak Shrek, Madagascar czy chociażby
Epoka Lodowcowa. Z tą niewielką różnicą, że nie dotyczy
tematycznie gadających zwierząt, stworów i przeszłych katastrof,
a bardzo nam wszystkim bliskiego tematu rodzicielstwa oraz relacji w
obrębie rodzeństwa. Kto ma młodsze rodzeństwo, doskonale wie
jakim życiowym armagedonem jest jego pojawienie się na świecie.
ON: Ja na szczęście byłem tym najmłodszym, najcudowniejszym i najsłodszym 😅
Siedmioletni
Tim jest jedynakiem. Przeżywa swoje słodkie dzieciństwo otoczony
miłością rodziców, którą musi się dzielić dokładnie z nikim.
Mama i Tata tylko jemu poświęcają czas, tylko z nim się bawią i
tylko jemu śpiewają samodzielnie ułożoną piosenkę. Raj na
ziemi! Tim może swobodnie skakać po meblach, bawić się w domku na
drzewie, krzyczeć, marzyć i rozwijać już i tak bujną wyobraźnię.
ON: A co ważne, chwile kiedy uruchamia się wyobraźnia Tima są tymi najlepszymi w całym filmie. Genialne historie jakie tworzy jego młoda główka są pełne przygód i humoru!
Na
pytanie Czy chciałbyś mieć rodzeństwo? odpowiada
zdecydowanie i wprost NIE, bo i po co skoro jest tak cudownie
i sielankowo? Pewnego dnia, ni stąd ni zowąd pod dom Tima podjeżdża
taksówka, z której wysiada bobas w garniturze z teczką w dłoni.
Sprawnie przemierza ogródek i puka do drzwi… Jak się okazuje nie
bez powodu – oto przybył on! sir „wszystko mi wolno” lepiej
znany jako młodszy brat Tima – Szef Bobas. Tylko czemu, do kroćset
! nikogo nie dziwi, że ów bobas wziął się znikąd?!
ON: Jak to znikąd? W bajce wszystko dokładnie wyjaśniono!
Tim
pierwszy raz pozostawiony samemu sobie, bez zrozumienia ze strony
rodziców, postanawia rozpocząć śledztwo – kto z kim, po co i
dlaczego? Efekty tegoż przedsięwzięcia będą jeszcze bardziej
zaskakujące niż mógłby się spodziewać, a rozwój wydarzeń
zdecydowanie nie przypadnie Timowi do gustu…
Animacja
studia Dreamworks to modny ostatnio typ bajki skierowanej do
szerokiego grona odbiorców. Z radością i pełnym zaangażowaniem
oglądałam ją zarówno ja sama jak i moi mali, kinowi sąsiedzi.
Sprawne połączenie humoru i morału z ciekawą fabułą. Bez
niepotrzebnego patosu i sztuczności!
ON: Fabuła dawała radę, choć nie była jakaś wybitna. Urzekły pojedyncze sceny, których co ciekawe było mnóstwo. I widz młody znajdzie dla siebie kilka zabawnych wątków i dorośli będą mieli dużo frajdy, gwarantuję!
Śmiałam
się w głos wraz z dzieciakami – choć niekoniecznie z tych samych
scen, wiadomo. Jak przystało na animację całość utrzymana na
miłym dla oka poziomie zarówno wizualnym jak i fabularnym – nie
ma przemocy, są za to pokłady wartości rodzinnych.
ON: Przemocy faktycznie jakoś nie odnotowałem, ale tylko cukierkowo i kolorowo nie było :) Ja pamiętam kilka „schizolskich” motywów, które wyłapią jedynie dorośli.
Radzę
przed seansem odpuścić sobie oglądanie rozbudowanych zwiastunów i
poddać się biegowi zdarzeń. Jeżeli natomiast chcielibyście się,
zwyczajnie nastroić spójrzcie na ten o tutaj →
w którym nie ma
aż tylu psujących wszystko spoilerów.
Żeby
nie było, że ostatnio same ochy i achy, ale też i dlatego, że
bajka fajną była, acz nie idealną – minusy! Jako kinoman,
znajdowałam motywy zaczerpnięte z poprzednich produkcji m.in. motyw
„produkcji” dzieciaków z Bocianów oraz fakt
nad świadomości, ogólnie uznanych za nieświadomie niemowlaków –
wiele, wiele, wieleee filmów. Stąd całość znajoma, pomysł
nie jest ani nowatorski ani zaskakujący.
ON: Ale mimo wszystko nie była to kopia. Może i motywy zaczerpnięte ze starszych produkcji, lecz całość opowieści można śmiało określić jako oryginalną.
W
ostateczności z kina wyszłam uśmiechnięta, a przecież o to
chodziło. Bajka nie powinna być wyczerpująca intelektualnie –
powinna rozbawić dorosłych zaciągniętych siłą do kina przez
dzieciaki, przekazać w prosty i kolorowy sposób życiowe prawdy i
zrelaksować mózg po ciężkim tygodniu. Dzieciak rządzi pod
tym kątem się sprawdza, stąd z czystym sumieniem polecam i
przesyłam w świat przesłanie, żebyście nie udawali
poważniejszych niż jesteście, wyluzowali i obejrzeli sobie tę
animacje. Dzieciak na ekranie choć wredny i drażniący, krzywdy nie
robi 😏 przynajmniej nie Wam!




