Łotr 1. - Gwiezdne Wojny - historie [recenzja]
By
Unknown
On
20:53
In
zagraniczne
Pamiętam
szał jaki towarzyszył najnowszym filmom z serii Star Wars. Miałem
wrażenie, że istnieje moda na "chwalenie się" tym, że
widziało się wszystkie poprzednie części. Za tym szły
wszechobecne peany na temat całej historii. Z jednej strony nie
powinno to dziwić, Gwiezdne Wojny to marka tak ogromna, że słyszał
o niej każdy. Masa osób, w większym lub mniejszym stopniu wie, o
co chodzi w międzygalaktycznym konflikcie. Postaci takie jak Vader,
Luk, Leia, Chewee i wiele wiele innych weszły do kanonu subkultury.
Liczę się więc z tym, że gdybym powiedział komuś w twarz to, co
mam zamiar napisać Wam, to wielce prawdopodobne, że w odpowiedzi
ujrzałbym jedynie skrzywioną minę pełną zaskoczenia i troski,
czy aby na pewno ze mną wszystko w porządku. Mianowicie... do
ubiegłego roku (!) nie widziałem żadnego filmu z serii Star Wars
(!!), a pierwszym jaki zobaczyłem było "Przebudzenie
Mocy"(!!!).
Ona: Natomiast ja swój pierwszy film – chyba Atak Klonów – widziałam jako góra dziesięciolatka, w starym Domu Kultury, w mojej rodzinnej miejscowości. Uradowani tatusiowie zabrali mnie i kolegę na film z napisami! Cóż – byliśmy pretekstem. Nie podobało mi się, nie nadążałam czytać i po góra trzydziestu minutach odpuściłam.
W
swoim życiu poświęciłem setki godzin na filmy, które nazywałem
gniotami, a jakoś nigdy nie było mi po drodze z klasyką sci-fi...
Na szczęście mój licznik nie wskazuje już 0, mało tego tylko
będzie wzrastał!
Ona: Mimo tego, nasze domowe seanse Gwiezdnych Wojen kończą się fiaskiem niemal za każdym razem. Możliwe, że z pomocą Chili.tv i po dobrym wstępie w postaci Łotra 1. coś w tym temacie ruszy.
W
oczekiwaniu na najnowszą część – "Ostatni Jedi",
a także nie będąc obojętnym wobec szumu wokół plakatu i
zwiastunu do niego, postanowiliśmy odświeżyć sobie zeszłoroczną
produkcję "Łotr 1. Gwiezde Wojny – historie"
(ang. Rogue One: A Star Wars Story / 2016 / reż. Gareth
Edwards).
Ona: Mając trochę czasu w podróży na święta do rodziny, odpaliliśmy film w autobusie i przy okazji uratował – przynajmniej mnie- od zaśnięcia i zanudzenia się na śmierć...
Jest
to opowieść o Jyn Erso (Felicity Jones), która trochę wbrew sobie
staje na czele grupy rebeliantów chcącej ukraść plany tajnej
broni o nieznanej dotąd skali. Broni niezwykłej, o której krążą
plotki, że jest w stanie niszczyć całe planety, a niektórzy
nazywają ją mianem "Gwiazdy Śmierci".
Ona: Czyli dla wiedzący, co i jak – cofamy się z historią do czasów sprzed Gwiazdy Śmierci. Gwiezdne Wojny mają to do siebie, że są bardzo rozbudowane fabularnie, pomieszane i kręcone zdecydowanie nie po kolei. Przez, co za każdym razem gdy wracamy do którejś części mam wrażenie, że nic nie wiem, a później powoli kawałek po kawałku układają mi się niczym puzzle.
Jyn
jako kilkuletnia dziewczynka zostaje sama po tym, gdy z rąk
żołnierzy Imperium ginie jej Matka, a ojciec Galen (Mads Mikkelsen)
zostaje siłą zmuszony do pracy nad prototypem broni masowego
rażenia. Wyrasta z niej zbuntowana, wierząca tylko w siebie
dziewczyna, która nieoczekiwanie staje się kluczowym elementem w
układance Rebelii mogącej powstrzymać Galaktyczne Imperium. Tylko
czy Rebelia może pozwolić sobie, by zaufać córce osoby, która
współtworzy broń, przed którą nie można się ukryć?
Ona: Kluczowe pytanie...
Jeśli
dla kogoś było to pierwsze zetknięcie z filmem z serii "Star
Wars" z pewnością zechce zapoznać się z innymi tytułami!
Ona: I zapewne miał lub będzie miał podobne wrażenie do mnie – rozsypane puzzle! Choć może właśnie dzięki tej produkcji polubi ich układanie. Pozostając w tematyce puzzli jako takich, Star Wars to taka wersja z 1000 elementów. Każdy pojedynczo niczym nie zachwyca, ale w całości...😏
Akcja
filmu była niezwykle szybka, a fabuła trzymała poziom od początku
do końca. Pomysł na z pozoru odrębną opowieść – kapitalny!
Widzieliśmy losy zwykłych ludzi i żołnierzy wplątanych w
międzyplanetarny konflikt. Jednych z wielu, którzy byli gotowi
oddać życie dla idei. Świetnie ukazano, że w tej wojnie nie brały
udziału tylko znane nam postaci.
Ona: A właściwie to brały udział same nam nieznane... W tym – co ciekawe – postaci wygenerowane cyfrowo ze starych epizodów, które miały kwestie spójne z filmem – majstersztyk! Nie widać różnicy pomiędzy aktorami żywymi i duchem i ciałem, a tymi wklejonymi w kadr.
Wątek
pobocznych bohaterów pozwolił zajrzeć za kulisy tej wojny,
otworzył jeszcze bardziej ten zachwycający wszechświat stworzony w
"Gwiezdnych Wojnach". Wszystko ubrane w płaszcz dramatu
dało znakomity efekt. Film nie nudził w żadnym momencie, ujęcia
wzbudzały raz zachwyt, raz zaciekawienie.
Ona: Efekty specjalne na wysokim poziomie.
Przeskoki
między planetami, mnóstwo szczegółów jeśli chodzi o miasta,
żyjące w nich istoty, flotę wojskową, po prostu wszystko, co
widzieliśmy działało na wyobraźnie i oddawało ogromną skale
tego uniwersum. Polecam wszystkim, którzy na ekranie lubią dużo
akcji, rozbudowaną fabułę okraszoną świetnymi widokami oraz co
najważniejsza - lubią przenieść się myślami do świata zgoła
odmiennego od naszej ziemskiej rzeczywistości.
Ona: Warto, choć tylko dla miłośników gatunku bądź osób poszukujących jeszcze swojego – że tak to ujmę, gustu filmowego. Dla pozostałych – raczej ciekawostka.
średnia ocen 7,2
czyli ... dobre kino!
Film obejrzany przed premierą DVD, o tutaj -> Chili.tv
Zupełnie legalnie, bez abonamentu, wystarczyło założyć darmowe konto!
WAŻNE! Film dostępny w opcji zakupu z dodatkową godziną materiałów specjalnych!!! 😏😏😏💙







