Enter your keyword

niedziela, 11 czerwca 2017

Mumia [recenzja] [audiorecenzja]

Zmarnowany potencjał to coś, czego nie jestem w stanie wybaczyć. Gdy pierwszych kilkanaście minut seansu wbija mnie w fotel z zaciekawieniem, przekazuje jakąś zagadkę na tyle dobrze skrojoną, że chce poznać więcej szczegółów, a później następuje zupełny spadek mocy i wizji reżyserskich– powiedzieć, że jestem zła, to mało. Powiem szczerze, że darzę pewną dozą sympatii starsze odsłony Mumii, kojarzą mi się z dzieciństwem.
ON: Jeśli o mnie chodzi to jedynie wiedziałem, że takie filmy istniały, bowiem nie potrafię sobie przypomnieć bym którąś Mumię obejrzał w całości.
Wracam do nich choć fragmentarycznie, gdy akurat lecą w telewizji – ot z sentymentu, by się trochę pośmiać, a przy okazji złapać choć na chwilę bakcyla archeologicznego (kto jako szkrab nie chciał być archeologiem?).
ON: Och jak ja bardzo chciałem być archeologiem! Dinozaury, piramidy, zaginione skarby...
Natomiast jeżeli o „Mumia” (ang. The Mummy / 2017 / Alex Kurtzman) chodzi, to mam ochotę postąpić wbrew jakimkolwiek zasadom archeologów - zakopać ją tam skąd ją wykopali, zalać na nowo rtęcią i zupełnie wymazać z pamięci potomnych. Jak na początek nowego uniwersum potworów, wyszło kiepsko. Swoją drogą, czy teraz wszystkie filmy muszą tworzyć uniwersum? No bez przesady.

Audiorecenzja dla tych, co wolą nas posłuchać niż przeczytać 😏

ON: Natomiast ja uważam, że każde konkretne Universum buduje swój własny klimat, dzięki któremu łatwiej ocenić całą serię. Nie przeszkadza mi, że kolejni twórcy tworzą nowe światy, wręcz przeciwnie, możemy dzięki temu porównywać je do siebie, dostrzegać wady jednych i zalety drugich
Nick Morton (Tom Cruise) wraz z przyjacielem Chrisem Vail (Jake Johnson) są komandosami marynarki wojennej stacjonującymi w Iraku. Niejako pod przykrywką praworządnych wojskowych zajmują się zupełnie czymś innym – z racji, iż teren na którym przebywają sięga swą historią jeszcze przed naszą erę, Nick i Chris pałają się handlem artefaktami na czarnym rynku. Naginając jasne polecenia przełożonych, trafiają w końcu na prawdziwą perełkę pustyni. Po bombardowaniu wioski rebeliantów spod piachu wyłania się grobowiec egipski, a w nim tajemniczy zbiornik pełen rtęci. Sarkofag wydobywają z pomocą uroczej i obeznanej w temacie blondynki – Jenny Halsey (Annabelle Wallis), nie wiedząc jeszcze jakie zło siedzi wewnątrz, ani jakie konsekwencje przyniesie jego transport.
ON: My też nie byliśmy świadomi tego jak bardzo dużo zła w postaci kiepskiego filmu będziemy mieli wątpliwą przyjemnośc oglądać na ekranie kina.
Mniej więcej tam gdzie kończy się cały proces wydobywania sarkofagu z głębin rtęciowego więzienia tam skończył się sens oglądania. Kilkanaście minut naprawdę dobrze wyreżyserowanego wstępu. Zagadka przedstawiona w taki sposób, aby widz zastanowił się, co robi egipski sarkofag pośrodku dawnego terytorium Mezopotamii. Następnie wszyscy znaczący bohaterowie wsiadają na pokład samolotu i fabuła wraz z nim roztrzaskuje się brutalnie o ziemie.
Mam problem, aby określić jaki gatunek filmowy reprezentuje Mumia. Jest tak naprawdę zupełną mieszanką – mamy tu wszystko, zaczynając od kina przygodowego poprzez kiepską komedię, a na marnym horrorze kończąc.
ON: Twórcy nie mogli zdecydować się na jaki gatunek postawić, więc wzięli najgorsze cechy wszystkich wymienionych przez ciebie. Wyszło groteskowo.
Jeżeli produkcja stara się ciągnąć za ogon kilka gatunków, staje się zupełnie niezrozumiała i męcząca. Mumia jest idealnym reprezentantem powyższego rozwiązania, a chyba nie taki był zamiar, prawda? Film obdarty z jakiegokolwiek elementu niedopowiedzenia bądź tajemnicy, wszystkie możliwe zagadki są skrzętnie opowiadane przez narratora, a dialogi za zadanie mają raczej zanudzić szczegółami niż zaciekawić. Efekciarstwo goni efekciarstwo, przy bohaterach płaskich i bez wyrazu niczym biała kartka.
ON: Efekciarstwo pokazane w jak najgorszym stylu. Same efekty specjalne były beznadziejne, żadnego tempa akcji, ani klimatu. Dramat po całości.
Jak odnajduje się w całości sama Mumia – czyli wcielenie zła, księżniczka egipska Ahmanet (Sofia Boutella)? Blado. Niewiele miała co prawda do zagrania, ale sceny z jej udziałem w wersji zabandażowanej, wyglądają jak rodem z filmów klasy C. Zamiast wprowadzenia do „Mrocznego uniwersum” z przytupem mamy marne podrygi ładnych buzi. Może jedynie wątek Dr Henry'ego Jekylla (Russell Crowe) rozbudził mnie na moment.
ON: Owszem, wśród takiej nijakości postać grana przez Russella Crowe'a nieco się wybija. Mam jednak nieodparte wrażenie, że nie jest to zasługą reżysera, lecz samego aktora, który poniżej pewnego poziomu gry nigdy nie schodzi.

Niczego więcej się nie spodziewałam – koncepcje pojęłam w tym świecie znaczenie będzie miało zło, cóż za powiew świeżości… Pierwszym, co zrobiłam po wyjściu z sali kinowej było rozesłanie sms-ów z „nie idźcie na to do kina” do wszystkich znajomych, którzy chcieli zmarnować czas.

średnia ocen 3,4
czyli...  w ostateczności

6 komentarzy:

  1. A ja miałam takie wielkie oczekiwania co do tego filmu. Myślałam, że to będzie coś na co czekałam od dawna. Bardzo się cieszę, że przeczytałam Waszą recenzję, bo dzięki temu nie zmarnuję pieniędzy i cennego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba nie moje klimaty, a jeżeli wasza rekomendacja to 'w ostateczności' to zdecydowanie nie obejrzę tego filmu :).

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak tu jakiejkolwiek rekomendacji. W ostatecznosvi za wstep specjalne i nic poza tym.

      Usuń
  3. Szalenie bałam się mumii kiedy byłam mała, na pewno nie wrócę do tego koszmaru :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Takiej właśnie recenzji się spodziewałam. Okropny film - już zwiastun o tym mówił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze tez nie dal nam bardziej do myslenia ten zwiastun....

      Usuń

Dziękujemy za chęć pozostawienia po sobie śladu! Komentarze, recenzje, opinie, a nawet uzasadniona krytyka - motywują najskuteczniej!

Ona i On

Uciekaj ! [recenzja]

Powiem szczerze, że przed seansem obawiałem się tego filmu. Nie mam na myśli bynajmniej tego, że przerażą mnie elementy horroru. Bałem si...

About me

Wszystkie filmy oceniamy w 5 kategoriach:

1- fabuła
2- dialogi/gra aktorska
3- fabuła/ realizacja
4- pod kątem gatunku
5- przyjemność z oglądania

w niezmiennej dziesięciostopniowej skali:

skala

opis

1

Nigdy w życiu!

2

Szkoda tracić czas...

3

W ostateczności

4

Na siłę

5

Można obejrzeć

6

Zaciekawił

7

Dobre kino

8

Prawie idealny

9

Wybitny

10

MAJSTERSZTYK!!


Bądź na bieżąco z Google+

Odwiedziliście nas już

Zblogowani

zBLOGowani.pl