Enter your keyword

niedziela, 18 czerwca 2017

Ponad wszystko [recenzja] [audiorecenzja]

Ponad wszystko” (ang. Everything everything/ 2017 / reż. Stella Meghie) to całkiem dobra nazwa, jak na tematykę produkcji. Choć może niekoniecznie w pozytywnym sensie. Ponad wszystko bo ponad nudę na ekranie, grę aktorską i przewidywalność filmu. Ostatecznie ponad braki pomysłów na jego zakończenie. Mimo wszystko sam film mnie urzekł, ponad wszystko co w nim było złe.
ON: Był to film po którym mam dziwne odczucia. Podobał mi się i nie podobał. Nie zaciekawił, ale też nie nudził. Był przewidywalny, ale historia wciągnęła. Sam nie wiem czy więcej w nim było dobrego czy złego kina, lecz ocenić jakoś spróbuję.
Maddy (Amandla Stenberg) od siedemnastu lat jest zamknięta we własnym domu niczym w więzieniu. I choć dom, w którym przyszło jej mieszkać jest wyjątkowo bogato urządzony, oszklony i w pełni dopasowany do potrzeb swojej niewychodzącej mieszkanki, to nadal nie imituje nawet w ułamku procenta tego, co można spotkać za jego progiem.
ON: Ale za to jakże bezpiecznie może się czuć w swojej oazie!

Audiorecenzja dla tych, którzy wolą nas posłuchać niż przeczytać 😏

O wyjściu na zewnątrz nie może być mowy – Maddy jest chora na SCID, czyli ciężki złożony niedobór odporności w wyniku niedoboru deaminazy adenozynowej. Brzmi niemal tak kosmicznie jak kosmicznie w swoim domku na Marsie czuje się sama nastolatka. Jedyna styczność z innymi ludźmi przychodzi do niej w postaci pielęgniarki i nadopiekuńczej matki. Niewiele jak na nastoletnie zapotrzebowanie… Gdy do domu obok wprowadza się Olly (Nick Robinson) i po raz pierwszy staje w oknie po drugiej stronie hermetycznego okna Maddy, jej świat trzęsie się w posadach.
ON: Oraz jak można się domyślić pojawiają się pierwsze pęknięcia w tym domowym bunkrze przygotowanym przez matkę Maddy.
Film jest ekranizacją głośnej książki Nicola Yoon o tym samym tytule, dość wysoko ocenianej na tematycznych stronach. Stąd doczekawszy się wydania filmowego powinien ten poziom przynajmniej podtrzymać. Główny problem jaki mam z „Ponad wszystko” to fakt, iż ostatnimi czasy niemal, co chwilę raczeni jesteśmy równie ckliwymi opowieściami o śmiertelnie chorych nastolatkach.
ON: Oj tak, mogę się mylić, ale wydaje mi się, że co najmniej raz w roku musi wyjść film o zmagających się z przeciwnościami losu młodych ludziach, którzy odkrywają miłość, lub o nią walczą.
Choć chwytają za serce, choć sprawiają, że człowiek jakby bardziej docenia swoje życie i zaczyna uważać własne problemy za mniej istotne, to również znieczulają na każde kolejne wyciskacze łez. Jeżeli o Ponad wszystko chodzi, to równolegle mamy do czynienia ze współczesnym love story w wydaniu nastolatków. Jest to wszystko urocze, tkliwe i niewinne. Cała wymiana smsowo-mailowa trafiała do mnie jako do kobiety i rozumiem jej założenie, trochę współczuję męskiej stronie widowni, która zdecydowała się pójść z ukochanymi na seans. Poprzeczka romantyzmu postawiona wysoko! Mam tu na myśli głównie upór Olly'ego…
ON: Wypraszam sobie :) mnie ten motyw nie rozczarował, ani nie zmęczył! Moja romantyczna dusza parę razy zklaskała z zachwytu nad pomysłem realcji dwójki zakochanych. Swoją drogą to nigdy nie uchylałem się przed romansidłami czy komediami romantycznymi! Takich facetów jest zresztą mnóstwo, po prostu nie każdy się do tego przyznaje...
Z pozoru nudny film, rozgrywający się na niewielkiej przestrzeni, reżyser koncepcją przeniósł w głąb umysłu bohaterów, a tu nawet smsy pokazane zostały inaczej i oryginalnej. Nie rozumiałam kilku zabiegów – głównie tych rozgrywających się w skomplikowanym i odciętym od świata umyśle Maddy (kosmonauta?), ale nie przeszkadzało mi to praktycznie wcale, patrząc po ogóle.
ON: Nieczytając książki mogę jedynie się domyślać, że tam ten wątek rozwinięto, a do filmu starali się go wcisnąć nie szukając czasu na wyjaśnienia.
Długo by mówić o przewidywalności i brakach aktorskich, ale nie widzę większego sensu by skupiać się na minusach. Film wart poświęcenia kilkudziesięciu minut swojego czasu, niekoniecznie obowiązkowo już w tym momencie, gdy jeszcze leci na dużym ekranie. Nudny – nikogo nie zamierzam oszukiwać, nic wielkiego i porywającego nie ma w nim miejsca, to nie film akcji z milionem zwrotów, ale wartościowy pod względem emocjonalnym. Na takie filmy mówię – motywatory. To motywator do zmiany postrzegania swojego życia.

średnia ocen 5,9
czyli... zaciekawił

3 komentarze:

  1. Taki średniak jak widzę. Raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widziałam, ale zaciekawiła mnie Wasza opinia - zwłaszcza On ciekawie to ujął. Film nie zaciekawił, ale też nie nudził...
    Jestem bardzo ciekawa filmu i tego jakie na mnie wywrze wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba skuszę się na film w wolnym czasie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za chęć pozostawienia po sobie śladu! Komentarze, recenzje, opinie, a nawet uzasadniona krytyka - motywują najskuteczniej!

Ona i On

Uciekaj ! [recenzja]

Powiem szczerze, że przed seansem obawiałem się tego filmu. Nie mam na myśli bynajmniej tego, że przerażą mnie elementy horroru. Bałem si...

About me

Wszystkie filmy oceniamy w 5 kategoriach:

1- fabuła
2- dialogi/gra aktorska
3- fabuła/ realizacja
4- pod kątem gatunku
5- przyjemność z oglądania

w niezmiennej dziesięciostopniowej skali:

skala

opis

1

Nigdy w życiu!

2

Szkoda tracić czas...

3

W ostateczności

4

Na siłę

5

Można obejrzeć

6

Zaciekawił

7

Dobre kino

8

Prawie idealny

9

Wybitny

10

MAJSTERSZTYK!!


Bądź na bieżąco z Google+

Odwiedziliście nas już

Zblogowani

zBLOGowani.pl