Piękna i Bestia [recenzja]
By
Unknown
On
11:18
In
zagraniczne
„Piękna
i bestia” była jedną z moich ulubionych bajek słuchanych przed
snem, gdy byłam jeszcze małym brzdącem… Miałam więc wobec jej
ekranizacji naprawdę spore oczekiwania. Głównie wynikające z
sentymentu, ale nie tylko. W postać Belli czyli
tytułowej Pięknej wcieliła się Emma Watson –
której nie idzie nie polubić na srebrnym ekranie. Dodałam więc
dwa do dwóch i wybraliśmy się do kina. Drodzy Moi „Piękna i
bestia” w ekranizacji z 2017 (ang. Beauty and the Beast /
reż. Bill Condon) to fantasy, romans i … musical w jednym [ON:
Musicalem… dla mnie to była katorga].
Dodajcie do tego sentymentalną podróż w czasy dzieciństwa z
Disneyem, delikatny oczopląs, gdyż tyle się dzieje, a film może
już tylko zachwycić wielobarwnością, muzyką i takim zwyczajnym
prostym pięknem. [ON:
Na ekranie cały czas coś się ruszało, migało, skakało,
doprowadzając
niemal do zawrotów w głowie.
To
wszystko nie
pozwoliło
mi na
pełnym
zainteresowaniu
fabułą].

