Enter your keyword

piątek, 10 marca 2017

Ukryte działania [recenzja]


Niekryte działania w filmie „Ukryte działania” (ang. Hidden Figures / reż. Theodore Melfi). Uwielbiam filmy oparte na prawdziwych wydarzeniach. Z wypiekami na policzkach oglądam wszystkie produkcje biograficzne o ciekawych postaciach na zasadzie utartego sloganu, że życie pisze najlepsze scenariusze. Problem powstaje niestety, gdy świetny scenariusz „z życia wzięty” zostaje na sile podkoloryzowany przez reżyserów filmowych.

„Ukryte działania” to opowieść o trzech czarnoskórych kobietach, które mimo wszechobecnej dyskryminacji dążą do spełniania marzeń. Wszystkie chcą mieć realny wpływ na rozwój programu kosmicznego USA. [ONA: Każda pod innym kątem rzecz jasna. Wszystkie zdolne. Jedna wybitna! Miały to nieszczęście, że urodziły się nie w tych czasach co powinny – a segregacja rasowa bardzo ograniczyła ich potencjał. Przynajmniej usilnie się starała...] Cała historia osadzona jest w czasach zimnej wojny między Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim, a konkretnie wyścigiem kosmicznym. Film opowiada o tym jak duży wpływ na sukces NASA miały Katherin Johnson, Dorothy Vaughn i Mary Jackson. Dodatkowo porusza ważną kwestie dyskryminacji czarnoskórych w połowie XX wieku.
Tutaj mógłbym zacząć wywody na temat tego, że film prawdziwymi wydarzeniami się jedynie inspirował. Potrafiłbym wymieniać konkretnie, punkt po punkcie, co mnie (po niewielkim researchu) drażniło, jednak nie był to na tyle wybitny film, by chciało mi się poświęcać mu tyle czasu. Pokrótce więc:

1. Daty w filmie i fakty historyczne do nich dopasowane są naciągane pod tezę. [ONA: Co na ogólną fabułę tak naprawdę w żaden sposób nie wpływa.. Filmu nie powinniśmy postrzegać jako biograficznego czy dokumentalnego z jednej prostej przyczyny – nie jest nim. Owszem opiera się na prawdziwych wydarzeniach, ale powtórzę raz jeszcze – tylko opiera się. Historia jest na tyle nieznana, że idąc do kina bądź wybierając ten film na wieczór nie nastawiamy się obejrzenie znanych faktów czy weryfikacje przeszłości.]
2. Według wizji reżysera największe (o zgrozo – męskie!) [ONA: a co to niby ma znaczyć? „o zgrozo – męskie”, że niby facet naukowiec jest ważniejszy i z góry mądrzejszy od babki naukowca?! Wiesz, co nie podejrzewałam Cie o takie schematyczne myślenie. Film pokazuje, że nawet największe MĘSKIE umysły wymiękają przy kobiecej determinacji i wrodzonej inteligencji] umysły w NASA były tak nieudolne, że nigdy nie zbliżyliby się choćby do stworzenia modelu rakiety służącej do podróży kosmicznej. [ONA: a to świadczy o tym, że nie były najzdolniejsze i zamiast skupiać się na nauce wolały dyskryminować innych ze względu na kolor skóry… czy płeć.]

3. Kobiety, nawet te czarnoskóre w latach 60. XX wieku uczestniczyły w pracach NASA na równi z innymi badaczami. Różniły ich jedynie działy i ich obowiązki – co w niczym nie różni się od czasów współczesnych. [ONA: Zapomniałeś dodać, że odsunięte były chociażby od możliwości zrobienia doktoratu, uczestniczenia w kursach czy korzystania z toalet dla białych ludzi – o wszystko musiały walczyć przed sądem. Choć scenarzyści zadbali o to by motyw biegania do toalety przez cały kampus NASA był odpowiednio zabarwiony humorystycznie, to i tak prócz uśmiechu pojawiły mi się w głowie refleksje. Na szczęście cała ta chora sytuacja RÓŻNI się od czasów współczesnych.]
4. Gdyby nie trzy główne bohaterki to USA nigdy nie wysłałoby człowieka w kosmos, nikt nie potrafiłby korzystać z komputera, oraz nikt nie wiedziałby jakie komponenty zastosować do statku kosmicznego. [ONA: Fakt, że to było naciągane… Prawdopodobnie trwałoby to po prostu dłużej. W końcu film był inspirowany faktami, więc nie ma co podważać wielkiego wkładu Pań w osiągnięcia kosmiczne USA. Oczywiście zakładając, że jesteśmy zwolennikami teorii, że USA w ogóle wyruszyło gdziekolwiek… :)] Co z tego że pracowało tam tysiące najwybitniejszych matematyków, fizyków i inżynierów – wystarczyły trzy młode, ambitne i uśmiechnięte czarnoskóre kobiety.
Ostatnie zdanie w punkcie 4 jest właśnie dużym zarzutem dla tego filmu. Biła od niego wszechobecna poprawność polityczna. Zaryzykowałbym tezę, że był wręcz... rasistowski w stroną białych mężczyzn. [ONA: Ohoho… Kochanie, właśnie wchodzisz w tezy, które na co dzień krytykujesz. Nie starajmy się dostrzegać w tym filmie czegoś czego w nim nie było! Skoro to one były filarem sukcesu, to właśnie w taki sposób zostały przedstawione ich działania. Może faktycznie faceci byli tam jedynie statystami z pustym wzrokiem, ale nikt ich nie prześladował.] Podczas każdej sceny czarnoskórzy tryskali humorem, inteligencją, czy dążeniem do spełnienia idei. Potrafili mimo trudności losu śmiać się, tańczyć i wpływać na losy świata. Podczas gdy każdy biały był gburem i idiotą (no może poza dwoma wyjątkami – tak tymi, którzy jako jedyni widzieli problem dyskryminacji). Najlepsi inżynierzy byli nieudolni, fizycy nie znali wzorów, a technicy nie znali się na komputerach ( w latach 60!!). Na szczęście były trzy panie, które wszystko uratowały :)


Filmu samego w sobie źle się nie oglądało. Był ładnie nakręcony, dialogi były na solidnym poziomie. Aktorzy również trzymali poziom, a cała historia zaciekawiła. Wielu stwierdzi na pewno, że był wręcz inspirujący! I tak faktycznie bym go odebrał, gdyby twórcy skupili się na prawdziwych wydarzeniach i faktycznych realiach tamtych lat zamiast na siłę poruszać kwestię rasizmu wobec czarnoskórych. [ONA: Rasizm pokazany z przymrużeniem oka, historia przekazana w prostu sposób. Nie rozumiem zupełnie Twoich zarzutów Kochanie. Chyba oglądaliśmy dwa różne filmy. Temat rasizmu jest współcześnie dość kontrowersyjny i śmiem twierdzić, że jesteśmy na jego punkcie przewrażliwieni, co skutkuje po prostu widzeniem rzeczy, których autor wcale nie miał zamiaru pokazać. Tyle. „Ukryte działania” to film o czymś, a to ważne. Można się pośmiać, zastanowić i wkręcić w historię. Sama wyprawa w kosmos skrócona do minimum – mogli pokazać więcej szczegółów, a mniej rozwalania tabliczek „tylko dla białych”. Kropka.]

średnia ocen 6,0
czyli... zaciekawił!

KRYTERIUM OCENY
ONA
ON
FABUŁA
DIALOGI – GRA AKTORSKA
REALIZACJA POMYSŁU
POD KĄTEM GATUNKU
PRZYJEMNOŚĆ Z OGLĄDANIA
PLUSY
+ humorystycznie pokazane trudne zagadnienia
+ historia choć prosta – wciąga
+ dialogi oraz pozytywny nastrój filmu oraz to, że można wyjść z przekonaniem, że nie ma rzeczy niemożliwych
+ temat podboju kosmosu
+ solidna gra aktorska
MINUSY
- wciśnięcie w ostatnie kilka minut całej podróży w kosmos
- brak punktu kulminacyjnego (może jednak nie brak, ale zbyt małe zaakcentowanie, że to co im się udało to było COŚ!)
- wciskanie na siłę poprawności politycznej
- naciąganie faktów historycznych
- podkoloryzowany pod konkretną tezę

2 komentarze:

  1. Marudzenie, że film trzyma się faktów bardzo luźno to czyste malkontenctwo, Amerykanie programowo nie trzymają się faktów w filmach fabularnych.
    A ten "różny zakres obowiązków" to nic innego jak dyskryminacja ze względu na kolor skóry i płeć - widocznie tak razi bo Autor recenzji utożsamia się z białymi bohaterami a jak wiadomo biali heteroseksualni mężczyźni nigdy nie są winni :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ON: Szanowny panie Krzysztofie bardzo dziękuję za cenną uwagę. Byłoby nudno gdyby każdy się ze sobą zawsze zgadzał :) co do poruszonego przez pana malkontenctwa - zarzuciłem jedynie producentom, że promują ten film hasłami "nieznana, prawdziwa historia", a jak zapewne się pan zgodzi historia w filmie była bardzo - notabene - podkoloryzowana, by ukazać w jak najlepszym świetle główne bohaterki. Oczywiście bardzo szanuje wszystkie trzy panie, odniosły wielki sukces na przekór wszystkim. Zrobiły to w takim stylu, że rzetelna opowieść obroniłaby się sama.
      Co do drugiej części pana wypowiedzi to nie jestem typem, który krzyczy "baby do garów", a już na pewno nie uważam białych za lepszych. Każdy w moich oczach jest równy. Każdy zasługuje za równe traktowanie, oraz równe szanse. W tamtych latach czarnoskórzy faktycznie nie mieli takich możliwości jak współcześnie. Ale tamtejszy podział obowiązków nie różnił się niczym od współczesnych w wielu firmach. Tam kobiety zajmowały się liczeniem - czy było to poniżej ich kompetencji? Być może dla wielu tak. Ale współcześnie na przykład pracownik działu handlowego nie powinien wchodzić w kompetencje działu logistyki i odwrotnie. Każdy ma określone obowiązki, zdarza się, że źle przypisane, ale w żaden sposób nie łączę tego z dyskryminacją. Wówczas NASA na pewno nie było aż tak wielką katorgą dla ciemnoskórych, a jak pokazuje historia dała im szansę rozwoju oraz możliwości przełamania światowych stereotypów. Panie Krzysztofie nie trzeba na siłę szukać drugiego dna tam gdzie go nie ma. Życzę miłego wieczoru i zapraszam do czytania kolejnych recenzji :)

      Usuń

Dziękujemy za chęć pozostawienia po sobie śladu! Komentarze, recenzje, opinie, a nawet uzasadniona krytyka - motywują najskuteczniej!

Ona i On

Uciekaj ! [recenzja]

Powiem szczerze, że przed seansem obawiałem się tego filmu. Nie mam na myśli bynajmniej tego, że przerażą mnie elementy horroru. Bałem si...

About me

Wszystkie filmy oceniamy w 5 kategoriach:

1- fabuła
2- dialogi/gra aktorska
3- fabuła/ realizacja
4- pod kątem gatunku
5- przyjemność z oglądania

w niezmiennej dziesięciostopniowej skali:

skala

opis

1

Nigdy w życiu!

2

Szkoda tracić czas...

3

W ostateczności

4

Na siłę

5

Można obejrzeć

6

Zaciekawił

7

Dobre kino

8

Prawie idealny

9

Wybitny

10

MAJSTERSZTYK!!


Bądź na bieżąco z Google+

Odwiedziliście nas już

Zblogowani

zBLOGowani.pl