The Circle. Krąg [recenzja]
By
Unknown
On
22:23
In
zagraniczne
Wyczekiwałam
seansu „The Circle. Krąg” (ang. The Circle / 2017) od kilku
miesięcy. Właściwie to od pierwszego zwiastunu kinowego nowego
filmu Jamesa Ponsoldt, który jak do tej pory w swoim reżyserskim
dorobku nie miał ani jednego sukcesu.
ON: Nie znałem nawet człowieka!
Czekałam
więc nie przez wzgląd na niego, o nie, a przez fakt, iż dwie
główne rolę grają w nim Emma Watson i Tom Hanks – moi ekranowi
ulubieńcy.
ON: A tych państwa znam doskonale! :)
Efektem
przed premierowego pokazu jest moje zupełne zmieszanie i natłok
sprzecznych myśli… I nie chodzi tu o to, że film był
beznadziejny, a moje oczekiwania zostały bezwzględnie zdeptane, nie
o to. Film był o czymś, poruszył ciekawy wątek, aktorsko również
fajnie i ze smakiem ALE… no trzymajcie mnie, co to za propaganda?!
ON: Trzymać Ciebie? To ja muszę walczyć ze sobą, aby nie wyjechać z jakimś rozbudowanym politycznym monologiem!
Mae
(Emma Watson) to młoda kobieta pracująca na nazwijmy to miękkiej,
telefonicznej windykacji. Na co dzień spędzająca swój służbowy
czas w szarych, depresyjnych boksach. Pozbawiona perspektyw na
rozwój, bez przyszłości i nie oszukujmy się – bez wiary, że
cokolwiek ulegnie zmianie.
ON: Obraz młodego człowieka współczesnych czasów. Uczciwa, nieco wycofana osoba, bez znajomości, ale z dużym potencjałem męczy się w pracy bez perspektyw...
Dodatkowo
z problemami rodzinnymi – ojciec chory na stwardnienie rozsiane bez
prawa do finansowania leczenia. Smutek aż wylewał się z ekranu. I
to rzewnie. Pewnego dnia odbiera telefon, który zmienia wszystko.
Jej przyjaciółka Annie (Karen Gillan – znana, choć praktycznie
nierozpoznawalna, z Strażnicy Galaktyki vol 2) załatwiła Mae
rozmowę kwalifikacyjną w największej i najbardziej wpływowej
firmie informatycznej – Krąg. Taka rozmowa, mili Państwo, jest
nie tylko cudem, ale istnym darem od losu, gdyż firma jest zgoła
inna niż jej obecna, z pozoru idealna pod każdym względem.
ON: Właściwie to bez znajomości i nieco farta nawet nie zostałaby zauważona Pełna zaangażowania, konsekwencji i we wsparciu rodziny i przyjaciół wyrusza więc odmienić swoje życie i wpada jak śliwka w kompot, a może raczej jak telegram w morze obserwowanych na każdym kroku emotikon.
The
Circle. Krąg to pozycja o trudnym temacie prywatności
pomieszanej z psychologią zachowań. Co mam na myśli? Otóż to, iż
film podnosi ciekawą tezę, którą forsują wszyscy pracownicy i
założyciele korporacji – jesteśmy bezpieczniejsi jeżeli
jesteśmy obserwowani, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Non
stop. No może z wyjątkiem spraw toaletowych – wiadomo, ale
przykładowo preferencji łóżkowych już nie. Istny Big Brother. No
więc teza jest taka, że człowiek obserwowany wypracowuje samoistne
hamulce przed niewłaściwymi zachowaniami, a co za tym idzie nie
popełnia zbrodni. I jest sobą. Jak dla mnie – odważnie, na
czasie i… czysto propagandowo.
ON: Momentami aż mi się nóż w kieszeni otwierał. Nie chcę wchodzić w treść filmu, aby nie zarzucano mi spoilerów, ale napisać muszę chociaż to – film ma zadanie pokazać jak dobrą rzeczą jest inwigilacja nasz wszystkich. Naturalnie kojarzyło mi się to ze światem Orwella, tyle że z rozwiniętą technologią. Przekaz moim zdaniem bardzo niebezpieczny, który bez refleksji może podłapać wiele osób. Pamiętajmy, że powinniśmy żyć w świecie gdzie rządzi hasło „Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka”. Wolnością jest także prywatność, której nie możemy pozwolić sobie odebrać – nawet w imię na pozór pięknych idei.
Tyle
w ocenie fabuły. Teraz słów kilka o realizacji. Tutaj zaczynają
się niestety schody, bo jakkolwiek rozpatrujemy podłoże fabuły i
jej moralny sens, to nie możemy zaprzeczyć, iż całokształt
przyciąga. Rozwiązania technologiczne – super, wywarcie myślotoku
„a gdyby tak było naprawdę?” - super, aktorzy – ok!, a jednak
całokształtowi daleko od ideału.
ON: Z tego względu mam właśnie ogromny dylemat. Z jednej strony treść filmu z którą się całkowicie nie zgadzam i forma przekazu jest dla mnie nie do zaakceptowania. Z drugiej strony… To była naprawdę solidna produkcja! Aktorsko zagrana świetnie! Pokazanie Circle jako firmy, otoczki wokół, pracowników i tego jak wpływa na świat – ukłony dla twórców! Niewiele jest rzeczy, do których mogę się doczepić pod kątem montażu.
Tak
blisko, a jednak tak daleko. Gdzieś z tyłu głowy miałam jeszcze
nadzieje, że zakończenie zwali z nóg, okaże całą niewygodną
prawdę rozwiązań transmisji live i bycia zawsze online… ale nic
z tych rzeczy.
Z
bólem serca muszę przyznać, że spodziewałam się po tym filmie
dużo więcej i zawiodłam się.
średnia ocen 6,4
czyli... zaciekawił!







