Enter your keyword

czwartek, 8 czerwca 2017

Sing [recenzja] [audiorecenzja]

Szumnie zapowiadana setkami zwiastunów na kilka miesięcy przed premierą. Ogłoszona hitem nim się jeszcze pojawiła na ekranach. Tak tak Moi Mili, mowa o animacji Illumination „Sing” ( 2016/ reż. Garth Jennings). Bajce o tyle dziwnej, że za pierwszym podejściem – tym premierowo kinowym – odrzuciło nas od niej zupełnie, a z seansu wychodziliśmy zażenowani, ale o dziwo przy podejściu drugim, już w domowych pieleszach, na Chili.tv coś pękło, ułożyło się na nowo i z lekkością dobrnęliśmy do końca. No przynajmniej ja – a Ty?
ON: Wywołany do tablicy muszę stwierdzić, że faktycznie drugi seans podobał mi się dużo bardziej. Pierwsze podejście rozczarowało, drugie miało być lekkie, szybkie i przyjemne – zdało egzamin. Takie filmy chce się oglądać w weekendowe, senne poranki!
Buster Moon (Matthew McConaughey/Marcin Dorociński) to urodzony optymista. Pomimo rozpadającego się miejsca pracy, które jest jednocześnie jego własnością, pomysłem na życie i domem – nie traci nadziei na sukces. Nigdy (!) choć brakuje prądu, choć ściany pękają od pukania nieopłaconych fachowców, a bankowa windykacja dzwoni nieustająco... Sukcesem tym jest wskrzeszenie do aktywnego działania, ukochanego, w pocie czoła wykupionego mu przez ojca, starego teatru. Z pomocą podstarzałej już sekretarki Panny Crawly (Garth Jenning – reżyser!) organizują w ramach ostatniego tchnienia teatru – konkurs wokalny. Swoiste być albo nie być w wersji talent show.

Audiorecenzja dla tych, co wolą posłuchać niż przeczytać 😏



ON: Talent show, który przez nieudolność Panny Crawly ma szansę zamienić się w kopalnię wokalnych talentów. Poza właśnie Busterem i jego asystentką poznajemy losy kilku ciekawych postaci. Przybliżone są nam ich historie i drogi jakie przeszli by stanąć na deskach teatru.
Fabuła animacji nie zachwyca. Przez pierwszych kilkadziesiąt minut na ekranie niewiele się dzieje. Poznajemy i to w ślimaczym tempie wszystkich bohaterów i oglądamy Idola w wersji animowanej. Ze staraniami o pieniądze Bustera w tle.

ON: Mnie sam motyw castingu się podobał. Nawet parę razy udało mi się podczas niego uśmiechnąć. Twórcy oryginalnie dopasowali różne gatunki zwierząt pod konkretne gatunki muzyczne.
Sami bohaterowie to stereotypowi i pełni sprzeczności ludzie w wersji zwierzęcej. Do polubienia – mi osobiście do gustu najbardziej przypadł wrażliwiec Johnny, który wolał śpiewać niż kraść. No sami widzicie, bajka z wartościami dla dzieci! Ewidentnie. Ostatecznie akcja skupia uwagę dopiero na ostatnie trzydzieści-czterdzieści minut wplatając w treść morał i element wzruszenia. Cała reszta oparta na miłej dla oka – choć już aż nadto znajomej kresce i znanych motywach muzycznych.

ON: Niestety jak na film z taką promocją nie dostaliśmy nic odkrywczego. Wątki ani trochę nie pachniały świeżością, miałem wrażenie że gdzieś już wszystko widziałem. Sama historia stworzona z pomysłem, lecz nie postawiono ostatecznie kropki nad i. Nawet bohaterowie, mimo że charakterystyczni i ciekawi, to nie trafili do mojego serca tak jak to bywa z podobnymi produkcjami.

Bajka w głównej mierze skierowana do najmłodszych widzów. Ze świecą – w końcu prąd jest w teatrze Bustera Moona rzadkością – szukać tu jakichkolwiek dwuznacznych żartów, które zrozumieliby wyłącznie dorośli. Jak już wcześniej wspomniałam, seans kinowy nie zachwycił, zapewne głównie przez wysokie oczekiwania wykreowane zapowiedziami. Pozycja wpisała się za to jako idealna opcja do niedzielnego śniadania. Nic dodać nic ująć. Bardziej na seans rodzinny i z pociechami niż na wieczór we dwoje. 

średnia ocen 6,1
czyli... zaciekawił
Film obejrzany dzięki

3 komentarze:

  1. Widziałam - niestety musiałam ;) Zostałam zaproszona do oglądania przez małego szkraba, którego bardzo lubię i nie miałam serca odmówić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie oglądam takich filmów. :)

    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za chęć pozostawienia po sobie śladu! Komentarze, recenzje, opinie, a nawet uzasadniona krytyka - motywują najskuteczniej!

Ona i On

Ukryte Piękno

Ukryte Piękno
recenzja

__

Bądź na bieżąco z Google+

About me

Wszystkie filmy oceniamy w 5 kategoriach:

1- fabuła
2- dialogi/gra aktorska
3- fabuła/ realizacja
4- pod kątem gatunku
5- przyjemność z oglądania

w niezmiennej dziesięciostopniowej skali:

skala

opis

1

Nigdy w życiu!

2

Szkoda tracić czas...

3

W ostateczności

4

Na siłę

5

Można obejrzeć

6

Zaciekawił

7

Dobre kino

8

Prawie idealny

9

Wybitny

10

MAJSTERSZTYK!!


Odwiedziliście nas już

Zblogowani

zBLOGowani.pl