Enter your keyword

poniedziałek, 27 lutego 2017

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć [recenzja]

"Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" (ang. Fantastic Beast and Where to Find Them/ 2016) to historia sprzed ery wszystkim znanego Harry Pottera (nie wszyscy lubimy [ON: Muszę się przyznać, że przez długi czas sam nie przepadałem za Harrym Potterem i jego przygodami, dopóki moja wspaniała narzeczona nie otworzyła mi oczu na tę fantastyczną historię :)], ale jak powiesz Harry Potter to chcąc nie chcąc wiesz cokolwiek, jestem pewna), ale jak najbardziej utrzymana w magicznym uniwersum. 
Jako wielka fanka 7ksiągu autorstwa J.K.Rowling odczuwałam pewien nie dosyć kiedy w internecie powoli zaczynały pojawiać się wzmianki o możliwości ekranizacji filmu z uniwersum HP... No właśnie, ale czy aby na pewno jest to ekranizacja? Nie do końca. "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" w wersji papierowej to tak naprawdę książka w książce (lektura! Harrego Pottera) i jako taka nie jest dostępna w wersji fabularnej. Oczywiście wydawnictwa postarały się, aby każdy fan mógł mieć w swojej domowej biblioteczce egzemplarzyk (raptem 152 strony), przy czym Moi Drodzy - to leksykon. Wydany po raz pierwszy w 2001. Leksykon, a więc historia "zekranizowana" to czysta fantazja scenarzysty, reżysera i samej J.K.Rowling. To tak w gwoli wstępu, już gryzę się w język (palce?) bo o Harrym Potterze i całej serii mogłabym paplać całymi dekadami (i jeszcze na pewno będę :)) ... Do rzeczy!
"Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" znalazły się na tapecie bloga recenzenckiego nie bez powodu właśnie w tym momencie. Ledwie wczoraj zdobyły #oscary2017 w kategorii kostiumy (ukłony dla Colleen Atwood), co zaświeciło mi w głowie myśl - a czemu by nie podygresować o nich! [ON: Z wieloma werdyktami Akademii Filmowej nie sposób się zgodzić, lecz w kategorii kostiumy film nie miał sobie równych i zasłużenie zdeklasował konkurencje]

Jest o czym.

Film skupia się na przedstawieniu wizyty w Nowym Jorku autora leksykonu o fantastycznych zwierzętach - Newta Scamandera (Eddie Redmayne). Newt ryzykując własną wolność w imię wyższego dobra wybiera się do NY pochłoniętego nienawiścią do wszystkiego, co magicznie nieokiełznane i mogące sprowadzić uwagę nie-magów (bardziej znanych pod brytyjskim określeniem "mugole") na świat czarodziejów [ON: Co ciekawe świat amerykańskich czarodziejów jest całkowicie inny od tego jaki mogliśmy poznać na wyspach brytyjskich]. Dodajcie dwa do dwóch i jasnym jest, że Newt wwożąc na amerykański teren całą WALIZKĘ (a uwierzcie mi, że walizka w świecie czarodziejów to nie byle co!) zwierząt, które nawet w niemagicznej postaci potrafią być (delikatnie mówiąc) nieznośne - sporo ryzykuję. Film nie powstałby, gdyby jego wizyta trwała pięć minut, a on zrobił to co miał zamiar zrobić i wróciłby do Anglii. W pewnym momencie, za sprawą ciekawskiej, byłej aurorki Tiny Goldstein, Newt trafia wprost do ichniejszego Ministerium Magii, a jego walizka w niemagiczne (i dziurawe) ręce, które pozwalają zwierzakom choć trochę pohasać na świeżym powietrzu. W końcu ile można siedzieć w zamknięciu? [ON: Podczas filmu cały czas się coś działo, widać było że scenarzyści chcieli upchnąć jak najwięcej treści, czasami odbijało się to na jakości filmu. Tworzył się chaos, trzeba było wielu rzeczy się domyślać.]

Chciałoby się pisać i pisać o fabule, ale przecież tak łatwo pójść o krok za daleko i zdradzić za dużo. O fabule koniec na teraz... Dodam jedynie, że bestia/nie bestia ----> urzekła mnie nad wyraz! 

Film określam na odpowiedni zarówno dla widzów dorosłych jak i dla dzieci. [ON: Pełna zgoda, miły dla oka film, bardzo dużo się działo, myślę że nikogo nie wynudzi] Dla wszystkich, których potteromania ominęła z najróżniejszych (i dla mnie niezrozumiałych) powodów oraz tych, którzy spędzili w magicznym świecie pół dzieciństwa czytając z zapartym tchem każdą kolejną książkę. Nie jest to jednak Harry Potter i o tym trzeba powiedzieć głośno. Historia nawet nie nawiązuję do wydarzeń, które znamy z książek gdyż ma miejsce prawie siedemdziesiąt lat wcześniej. [ON: Pierwsza część "Fantastycznych Zwierząt" faktycznie wydaje się odrębną historią, nie mającą nic wspólnego z klasycznym "Harrym Potterem", aczkolwiek.. przewija się w trakcie rozmów kilka znanych nazwisk!]



O samej fabule, grze aktorskiej, dialogach nie będę podnosiła dyskusji - nie jestem obiektywna, a tylko szczerze zachęcam, abyście podjęli się obejrzenia filmu "Fantastyczne Zwierzęta i Jak je Znaleźć" całą rodziną, z chłopakiem, mężem, żoną, dziewczyną, babcią i dziadkiem, bo każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Choćby miał to być sam klimat tamtych lat [ON: Uwielbiam historie osadzone w tamtych czasach Stanów Zjednoczonych i muszę przyznać, że pokazano je w fenomenalny sposób], ciekawe ujęcia czy po prostu efekty specjalne. Polecam.


średnia ocen 8,2
czyli ... prawie idealny!

KRYTERIUM OCENY
ONA
ON
FABUŁA
DIALOGI – GRA AKTORSKA
REALIZACJA POMYSŁU
POD KĄTEM GATUNKU
PRZYJEMNOŚĆ Z OGLĄDANIA
PLUSY
+ klimat tamtych lat
+ fajne efekty specjalne
+ spójność akcji
+ nie opadające tempo wydarzeń
+ pokazany zupełnie inny świat czardziejów niż w sadze o Harrym Potterze
+ genialny klimat starych Stanów Zjednoczonychh
+frajda z powrotu do świata czarodziejów
MINUSY
- zdecydowanie inny "styl" niż HP
- dobór aktorów niektórych do ról
- to że trwał TAK KRÓTKO!
- dużo chaosu na ekranie
- kilkoro aktorów całkowicie bez wyrazu
- za mało informacji samych bestiach

6 komentarzy:

  1. Fajnie sie czyta ale ogarnijcie trochę te dygresje i dopowiedzenia w nawiasach... nie licząc wtrąceń JEGO, jest 12 nawiasów w tekscie który czyta się 1,5 minuty. CIezko jest sie skupic na ogolnym przekazie! POłowa tresci z nawiasu spokojnei moglaby wystapic po przecinku. Ale zgadzam sie mniej wiecej z opisem, bardziej tym razem z NIM niz z NIA! TajemniczyMokebe

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekujemy za komentarz 😉 dopiero sie rozkrecamy i dopracowujemy koncepcje

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam! Uwielbiam ten film!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam, gdy film wszedł do kin i w sumie to nie wywarł na mnie jakiś szczególnych wrażeń. Osobiście za światem Harrego Pottera nie przepadam. Wiem, pewnie rzuciliście teraz w moją stronę tekst w stylu 'jak można nie lubić HP?' No, ale tak to ze mną jest, nic nie poradzę. ,,Fantastyczne zwierzęta ..." powalają efektami specjalnymi - to mogę przyznać z czystym sercem. Spodobał mi się główny bohater, może dlatego, że Eddie zagrał w moim ulubionym filmie ,,Teoria wszystkiego'' i stąd moja sympatia do niego. Ale osobiście, nie zrozumiałam w filmie jednego. O co chodziło z tym chłopakiem, który później okazał się być "tą czarną zjawą"? Jego historia wg mnie została trochę zawile pokazana, ale może to tylko moje wrażenie, nie wiem.
    Mimo, że nie zrozumiałam kilku rzeczy, mam plan - zobaczyć ,,Fantastyczne zwierzęta ..." jeszcze raz. Być może wtedy na spokojnie odkryję odpowiedzi na pytania, które pozostawił u mnie pierwszy seans. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam, ale nie czytałam bo odrzucił mnie fakt, iż książka jest tak naprawdę sztuką teatralną.
    Szczerze powiedziawszy, to nie byłam zachwycona tym filmem. Być może dlatego, że uwielbiam Harrego Pottera i brakowało mi Hogwartu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztuka teatralna jest Przeklęte Dziecko 😉 Fantastyczne Zwierzęta to nawet nie książka tylko podręcznik ze świata HP

      Usuń

Dziękujemy za chęć pozostawienia po sobie śladu! Komentarze, recenzje, opinie, a nawet uzasadniona krytyka - motywują najskuteczniej!

Ona i On

Ukryte Piękno

Ukryte Piękno
recenzja

__

Bądź na bieżąco z Google+

About me

Wszystkie filmy oceniamy w 5 kategoriach:

1- fabuła
2- dialogi/gra aktorska
3- fabuła/ realizacja
4- pod kątem gatunku
5- przyjemność z oglądania

w niezmiennej dziesięciostopniowej skali:

skala

opis

1

Nigdy w życiu!

2

Szkoda tracić czas...

3

W ostateczności

4

Na siłę

5

Można obejrzeć

6

Zaciekawił

7

Dobre kino

8

Prawie idealny

9

Wybitny

10

MAJSTERSZTYK!!


Odwiedziliście nas już

Zblogowani

zBLOGowani.pl