Enter your keyword

środa, 22 lutego 2017

Konwój [recenzja]

Po raz drugi w krótkim czasie przyszło mi ocenić polską produkcję. Nigdy nie miałem uprzedzeń względem naszych rodzimych twórców, a jeśli coś krytykowałem to nie robiłem tego "z automatu" tylko będąc czymś faktycznie rozczarowany. I właśnie rozczarowaniem nazwę film "Konwój". [ONA: jestem zdecydowanie mniej wyrozumiała... czasem widząc obsadę filmu już wiem, a przynajmniej wydaje mi się, że wiem, jaki to będzie film i mogę oceniać w ciemno. Nie mówię, że to dobrze :)]



Na pierwszy rzut oka wszystko mogłoby wydawać się świetnie przemyślane [ONA: magiczne "mogłoby"...]. Czołowi polscy aktorzy – Janusz Gajos, Robert Więckiewicz, Ireneusz Czop, Jarosław Boberek [ONA: on też?!] i wielu innych, którzy wyróżniali się w poprzednich produkcjach. Film osadzony w świecie bardzo hermetycznym jakim jest wiezienie oraz specyficznych realiach pracy strażników więziennych. Całość pokazana w klimacie ciężkim i przygnębiającym [ONA: ciemne ujęcia, mroczne sceny, czasem brutalne -dające po oczach].
Początek zaciekawia [ONA: robiąc nadzieję...], reżyser pokazuje nam zagadkę dotyczącą jednego z osadzonych, który zalazł za skórę (z niewiadomych przyczyn...) naczelnikowi więzienia. Naczelnik wraz z pomocą części załogi konwoju postanawia dać więźniowi o nazwisku Kulesza, srogą nauczkę. Pechowo [ONA: czy aby na pewno?] nie wszystkim członkom konwoju pomysł samosądu przypada do gustu.
Już zwiastun wskazuje, że w świecie filmu "Konwój" pracownicy więzienia na własną rękę wymierzają sprawiedliwość najpodlejszym więziennym typom. Film pokazuje bezbronnych, często nękanych osadzonych, którym funkcjonariusze więzienni mogą zrobić dosłownie wszystko bez ponoszenia konsekwencji [ONA: przynajmniej w swoim mniemaniu bez konsekwencji]. Wszystko ładnie można sprzedać, zwłaszcza że niewiele osób w naszym kraju zna prawdziwe realia więziennego świata.






Oczywiście nie chcę kreować się na eksperta w kwestii więziennictwa. Nigdy nie byłem osadzony, podobnie jak nikt z mojego najbliższego otoczenia, jednak znam kilka osób, które w więziennictwie pracowały lub pracują jako strażnik. Według ich opowieści polski wiezień ma więcej praw od – żeby daleko nie szukać – polskiego pracownika. Tutaj pojawia się pierwszy duży zarzut – brak realizmu. Kolejnym ogromnym minusem jest przewidywalność historii oraz, co przykro mówić kiepskie dialogi i sama gra aktorska. Miałem wrażenie, że sceny są bardzo sztuczne, zakrawające wręcz o kino klasy B, a mówimy przecież o znanych i szanowanych aktorach. Skrytykowałem więc niemal wszystko, co najważniejsze w filmie, a to nie koniec... Osobiście bardzo zirytowało mnie zamiłowanie do... nagrywania jadących samochodów. Może to zabrzmieć głupio, ale miałem wrażenie że 1/4 filmu to nagrania z różnej perspektywy każdego pojazdu jaki pojawił się na planie. Może było w tym jakieś ukryte przesłanie którego nie zrozumiałem? Być może, jestem tylko prostym człowiekiem, który lubi od czasu do czasu obejrzeć na prawdę dobry film.
W przypadku "Konwoju" do dobrego kina bardzo daleko. Żeby nie było tak bardzo krytycznie była jedna rzecz, która ogromnie mi się podobała, mianowicie brak postawionej wcześniej tezy, czyje zachowanie jest dobre pod kątem moralnym. W tym filmie każda ze stron dostaje szanse wytłumaczyć dlaczego postępuje tak, a nie inaczej i to ja jako widz sam muszę dokonać wyboru, która z postaw byłaby mi najbliższa. Co ciekawe ta decyzja jest na prawdę ciężka! [ONA: nie wcinając się wcześniej, gdyż o filmie "Konwój" mam raczej płytkie i okrojone zdanie, pragnę dodać tylko, że pod kątem oceny moralności film mi się podobał – skłonił do zastanowienia. Kwestia zbrodni, rewanżu i kary tak dobrze rozbudowane psychologicznie, że definitywnie człowiek nie wie... kto tu był oprawcą, a kto pokrzywdzonym. Kto zachował się w cywilizowany sposób, a kto zasługiwał na karę. Gdyby to ode mnie zależało film zakończyłby się w zawieszeniu, bez wyroku na nikim, aby widz sam sobie odpowiedział na powyższe pytania. W połączeniu z wielką klapą dialogową i absurdalnym zachowaniem bohaterów, film męczył tak czy inaczej.


KRYTERIUM OCENY
ONA
ON
FABUŁA




DIALOGI – GRA AKTORSKA




REALIZACJA POMYSŁU




POD KĄTEM GATUNKU




PRZYJEMNOŚĆ Z OGLĄDANIA




PLUSY
kwestia rozwianej moralności skłaniająca do myślenia
ciekawy początek
uznane nazwiska wśród obsady
MINUSY
całokształt
brak realizmu
przewidywalna fabuła
nuda

średnia ocen 4,2
czyli... na siłę! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za chęć pozostawienia po sobie śladu! Komentarze, recenzje, opinie, a nawet uzasadniona krytyka - motywują najskuteczniej!

Ona i On

Uciekaj ! [recenzja]

Powiem szczerze, że przed seansem obawiałem się tego filmu. Nie mam na myśli bynajmniej tego, że przerażą mnie elementy horroru. Bałem si...

About me

Wszystkie filmy oceniamy w 5 kategoriach:

1- fabuła
2- dialogi/gra aktorska
3- fabuła/ realizacja
4- pod kątem gatunku
5- przyjemność z oglądania

w niezmiennej dziesięciostopniowej skali:

skala

opis

1

Nigdy w życiu!

2

Szkoda tracić czas...

3

W ostateczności

4

Na siłę

5

Można obejrzeć

6

Zaciekawił

7

Dobre kino

8

Prawie idealny

9

Wybitny

10

MAJSTERSZTYK!!


Bądź na bieżąco z Google+

Odwiedziliście nas już

Zblogowani

zBLOGowani.pl