Zwyczajna dziewczyna [recenzja]
Pomyślałam
sobie co z tego, że
brytyjska, komedia to komedia
i zabrałam swojego mężczyznę na film „Zwyczajna dziewczyna”.
Nie pamiętając kiedy ostatnio byliśmy na
czymś luźniejszym
(nie amerykańskim gniocie) w
kinie, ucieszyłam się na to wyjście. Ba (!) miałam wysokie
oczekiwania i już rozcierałam policzki, tak na zaś żeby mi od
śmiechu nie weszły zakwasy.
ON:
Ach gdyby tylko zapaliła nam się...